Kończyłem
niedawno studia licencjackie i od jakiegoś już czasu modliłem się
do Boga o dalsze prowadzenie w związku ze studiami i z pracą.
Wspierali mnie też w tym bracia i siostry z Kościoła, którzy
razem ze mną się o to modlili.
W
odpowiedzi na te modlitwy Bóg dał mi pewne sny, przez które mi
odpowiedział, a także pobudził innych w swoim czasie na
potwierdzenie tego co chciał mi przez te sny powiedzieć. Pierwszym
takim snem, który był dla mnie Bożym sygnałem, żeby w ogóle
kontynuować studia był sen, w którym miałem stłuczkę
samochodową, po której miałem rozmowę z policją i miałem dostać
od nich mandat oraz miałem im pokazać swoją kartę studencką, po
której wyciągnięciu zobaczyłem, że przybyło mi w portfelu
trochę pieniędzy. Ogólnie osobiście nie chciałem kontynuować
studiów – byłem jakoś do nich zniechęcony i uważałem, że to
strata czasu i chciałem też już jakoś pracować i coś zarabiać.
Wierzę jednak, że przez ten sen Bóg chciał mi wskazać, żebym
jednak kontynuował studia, bo dzięki nim mogę mieć jakieś ulgi w
przyszłości, a także wyższe zarobki. Przez pryzmat tego snu
modliłem się więc dalej i szukałem dalej Bożych dróg, bo nie
wiedziałem jeszcze czy kontynuować ten sam kierunek na tej samej
uczelni czy też iść gdzie indziej. Po jakimś czasie, pod sam
koniec studiów licencjackich, otrzymałem kolejny sen – dotyczył
on tego, że pisałem pracę dyplomową na temat transportu w małej
firmie. Zrozumiałem to tak, że Bóg chce, żebym poszedł na studia
magisterskie związane z transportem, czyli na logistykę. Szczerze
mówiąc to czułem, że ten temat jest mi kompletnie obcy i sam z
siebie na pewno bym takiego kierunku nie wybrał. Postanowiłem
jednak zaufać Panu stwierdzając, że najlepiej jest się przekonać
w praktyce czy to od Boga czy nie i że jak tam nie pójdę to się
mogę minąć z Bożą wolą i że w sumie nie mam i tak nic do
stracenia bo nie wiem gdzie iść, ani nie mam żadnej pracy itd.
Zainteresowałem się więc tym kierunkiem ale zobaczyłem, że jest
on tylko w trybie zaocznym, co mi się na początku nie spodobało,
bo nie zarabiałem wtedy, aby się móc utrzymać na tych studiach,
ani też nie chciałem być w takiej sytuacji, że przez weekend
studiuję, a w tygodniu pracuję, przez co nie mam dnia wolnego.
Przeanalizowałem jednak ponownie ten sen, który miałem o tej pracy
dyplomowej i zainteresowałem się bardziej tym, że w tym śnie
promotorem tej pracy była pewna kobieta, z którą miałem kiedyś
zajęcia. Szukając informacji na stronie uczelni dotarłem do tego,
że ona się oferuje jako promotor tylko dla studentów zaocznych -
to było dla mnie potwierdzeniem tego, że Bóg chce, żebym poszedł
jednak na te studia zaoczne. Miałem jednak spore wątpliwości co do
tego, bo nie miałem żadnej konkretnej pracy, która by mi pozwoliła
na utrzymanie się na takich studiach – pracowałem co prawda z
jednym bratem z Kościoła przy malowaniu i naprawach okien ale nie
mieliśmy zbyt dużo zleceń, przez co moje zarobki były dość
małe. Musiałem więc zaufać w tym Panu i pójść na wiarę za
Nim. Słowo Boże mówi: „...a
sprawiedliwy mój z wiary żyć będzie; lecz jeśli się cofnie, nie
będzie dusza moja miała w nim upodobania.” Hbr 10,38. Stwierdziłem wobec tego, że się modliłem i że Bóg dał
mi znaki, których nie mogę zlekceważyć i że muszę iść za Nim,
a jakby się jednak okazało, że to nie od Niego i że nie mam
pieniędzy na studia to najwyżej nie zapłacę i przerwę naukę i
wtedy będę myślał co dalej i o co w ogóle chodziło. Miałem
wtedy tylko zapewnione pieniądze na pierwszy semestr za sprzedany
samochód ale dalej nie wiedziałem jak sobie poradzę później.
Postanowiłem więc wpłacić czesne za pierwszy semestr, bo już się
zbliżał termin wpłaty i chciałem potem szukać jeszcze pracy. Modliłem się zatem dalej i dalej też innych prosiłem o modlitwę w tej sprawie.
W końcu pewnej niedzieli, a była to już końcówka września,
miałem znowu sen. W tym śnie była sytuacja, w której stałem z pewnym wierzącym
bratem przed jakimś magazynem – tej samej niedzieli też dwie
osoby powiedziały mi o pracy w Amazonie, który niedawno otworzył
pod Wrocławiem 2 swoje magazyny - był to już dla mnie sygnał, żeby
może właśnie zgłosić się tam do tego Amazona do pracy. Na
dodatek tego samego dnia miałem jeszcze takie przekonanie, żeby
odwiedzić jednego znajomego, którego już nie widziałem od kilku
miesięcy. Jak go odwiedziłem i z nim pogadałem to on mi
powiedział, że właśnie idzie na następny dzień do pracy do
Amazona i dał mi też ulotkę z numerem telefonu, pod który mogę
zadzwonić w sprawie pracy. Był to już dla mnie jakby wykrzyknik,
który mi mówił: Idź do Amazona do pracy! Nie mogłem więc tego
zlekceważyć i się tam zgłosiłem i dostałem pracę. Chwała
Bogu! Dodatkowo, co jest też niesamowite, okazało się, że praca
tam jest tylko 4 dni w tygodniu po 10 godzin, a 3 dni są wolne,
dzięki czemu po studiach i pracy zostawał mi jeszcze 1 dzień
wolnego – chwała Bogu! Inną jeszcze rzeczą wartą uwagi jest to,
że Amazon jest centrum logistycznym, więc jest to też powiązane z
kierunkiem studiów, na który poszedłem kierując się Bożymi
wskazówkami.
Chwała
więc niech będzie Bogu, bo Bóg nie jest Bogiem, który nie słyszy
i milczy i nas zostawia samym sobie ale jest Bogiem, który słyszy,
odpowiada i który prowadzi tych, którzy w Niego wierzą i chcą za
Nim iść. Jest On także Bogiem, który chce współpracować z
człowiekiem i uczestniczyć w jego życiu i codziennych problemach.
„Albowiem
oczy Pana zwrócone są na sprawiedliwych, a uszy jego ku prośbie
ich, lecz oblicze Pańskie przeciwko tym, którzy czynią zło.
” 1 Pio 3,12
„Wiedzcie,
że cudownie okazał mi Pan łaskę, że
Pan słyszy, gdy do niego wołam. Drżyjcie i nie grzeszcie!
Rozmyślajcie w sercu swym na łożu i milczcie! Sela.
” Ps 4,4-5
„Sprawiedliwy
jest Pan na wszystkich drogach swoich i
łaskawy we wszystkich dziełach swoich. Bliski jest Pan wszystkim,
którzy go wzywają, Wszystkim, którzy go wzywają szczerze. Spełnia
życzenie tych, którzy się Go
boją, a
wołanie ich słyszy i wybawia ich. Pan strzeże wszystkich, którzy
Go
miłują, ale
wszystkich bezbożnych wytraci. Niech usta moje głoszą chwałę
Pana i
niech wszelkie ciało błogosławi imię jego święte na
wieki wieków!” Ps 145,17-21