Blog ten powstał z myślą o tym, aby pokazać innym światło poprzez składanie świadectwa o Jezusie, że On żyje, że można mieć z Nim relację i że jest On jedyną drogą do zbawienia.
Bóg
potrafi wyprowadzić nas z każdej sytuacji i obrócić ją ku
dobremu, nawet jeśli ludzie już wydali na nas wyrok. W księdze
Estery, w Starym Testamencie jest opisana historia, w której wydano
zarządzenie, że mają być wytępieni wszyscy Żydzi zamieszkujący
terytorium króla Ahaszwerosza. Zarządzenie to miało być wykonane
pewnego oznaczonego dnia.Też
co do pewnego Żyda spośród orszaku królewskiego zaplanowano
śmierć przez powieszenie na szubienicy, którą już nawet na niego
przygotowano i zaplanowano, że następnego dnia z rana zostanie on
na niej powieszony. Stało się jednak inaczej. Na szubienicy zawisł
nie ten Żyd, którego chciano powiesić ale ten, z którego
inicjatywy wyszedł cały ten spisek. W dodatku, jeszcze zanim go
powieszono, musiał on po placu miejskim obwozić tego Żyda, którego
chciał zabić i wołać przed nim: „Tak postępuje się z mężem,
którego król chce odznaczyć.” (Est 6,11). Także całe
zarządzenie wydane przeciwko Żydom obróciło się na ich korzyść
i zostało skierowane przeciwko ich wrogom, tak, że ten dzień,
który miał być dniem wytępienia Żydów, stał się dla nich
dniem wesela i radości. Taki
obrót sprawy nastąpił zaraz po tym, gdy Żydzi zwrócili się do
Boga poprzez trzydniowy post.
Podobna
sytuacja opisana jest w księdze Jonasza, z tym, że w tym przypadku
Bóg sam zapowiadał poprzez proroka zagładę miasta, do którego go
posłał. Mieszkańcy tego miasta jednak zaczęli żarliwie wołać
do Boga. Pościli również i pokutowali i odwrócili się od swego
złego postępowania, tak, że Bóg nie zesłał na nich
nieszczęścia, które wcześniej zapowiedział.
Bóg
przekazuje nam poprzez swoje Słowo, abyśmy także zwrócili się do
Niego i pokutowali ze swoich złych uczynków, a On wtedy zwróci się
ku nam i pomoże nam wyjść z każdej sytuacji w jakiej się
znaleźliśmy.
„Nawróćcie
się do mnie, wtedy i Ja zwrócę się ku wam - mówi Pan Zastępów.”
Mal 3,7
„Upamiętajcie
się, albowiem przybliżyło się Królestwo Niebios.” Mt 3,2
"W czasie łaski wysłuchałem cię, a w dniu zbawienia pomogłem ci; oto teraz czas łaski, oto teraz dzień zbawienia." 2 Kor 6,2
Miałem
niedawno sen, w którym trzymając Biblię w rękach zauważyłem, że
na jednej ze stron była dziura o średnicy około kilku centymetrów.
Ten sen zwrócił moją uwagę na to, że jakieś słowo z Pisma może
być dla mnie nieznane albo pominięte przez co mogę być w pewien
sposób ograniczony i pozbawiony części Bożego charakteru i Jego
doskonałości. Byłem też niedawno na pewnym obozie chrześcijańskim
ze zboru, do którego od jakiegoś czasu chodzę i tam pewien starszy
brat spytał się mnie po co mi łańcuszek na szyi, mówił mi też
o tym, że Biblia pokazuje, żeby się nie zdobić w biżuterię i
też, że jest to pewnym przejawem zniewieścienia u mężczyzn jeśli
oni zakładają takie rzeczy. Trochę mi się to nie podobało i
zacząłem się tłumaczyć, że dostałem to od ojca i że w
przypowieści o synu marnotrawnym jest mowa o tym, że ojciec dał
pierścień synowi itd. Ten brat mi odpowiedział, że to co innego i
zaczął to tłumaczyć jak on to widzi, po chwili się go spytałem
czy w takim razie nie powinienem nosić tego łańcuszka, na co mi
odpowiedział, że nie powinienem. Nie podobało mi się to gdyż już
się przyzwyczaiłem do tego łańcuszka, a poza tym musiałbym się
liczyć z tym, że spotkam się z negatywną reakcją mojego ojca na
to wszystko. W każdym razie nie chciałem się upierać przy swoim
tym bardziej, że zaledwie dwie godziny wcześniej pewna siostra też
mi zwróciła uwagę na ten łańcuszek i też z nią miałem rozmowę
na ten temat. Chciałem szukać w tym Bożej woli i służyć przede
wszystkim Bogu nawet jeśli by się to miało nie podobać wszystkim
dookoła w tym i mojemu ojcu. Ściągnąłem więc ten łańcuszek
ale potem jednak znów go założyłem bo nie chciałem ulegać
ludziom czy jakimś ich zwyczajom czy nauce, którą być może sami
sobie wymyślili. Chodziłem jednak dalej z myślami o tym i
chciałem, żeby jeszcze Pan sam mi to jakoś potwierdził,
poprosiłem więc Go w modlitwie o to, by potwierdził mi to, że to
jest Jego wola, żeby tego nie nosić i wyraziłem gotowość do
postąpienia wg Jego woli. Podczas najbliższej społeczności jaką
mieliśmy na salce ktoś podał nr pieśni ze Śpiewnika Pielgrzyma i
zaczęliśmy śpiewać pieśń, której tekst zawierał mniej więcej
takie słowa: „Nie mam srebra, nie mam złota ale mam Chrystusa...”
- to mi dało do myślenia i się wtedy zastanowiłem nad sobą, że ja chyba właśnie się upieram
przy swoim złocie, a jest Chrystus, który jest znacznie cenniejszy
niż to. Zerknąłem więc wtedy do Biblii do fragmentu, który
dobrze znałem ale do tej pory jakoś jakby inaczej na niego
patrzyłem:
„Podobnie
kobiety powinny mieć ubiór przyzwoity, występować skromnie i
powściągliwie, a nie stroić się w kunsztowne sploty włosów ani
w złoto czy w perły, czy kosztowne szaty, lecz jak przystoi
kobietom, które są prawdziwie pobożne, zdobić się dobrymi
uczynkami.” 1 Tm 2,9-10
Są
to słowa skierowane głównie kobiet ale myślę, że nie jest tak,
że mężczyzn to nie obowiązuje, po prostu kobiety są na to
znacznie bardziej podatne i dlatego tak jest napisane. W każdym
razie, po przeczytaniu tego fragmentu, zdecydowałem się ostatecznie ściągnąć mój złoty łańcuszek, aby nie trwać w czymś co się Bogu nie
podoba. Po jakimś czasie przypomniał mi się też ten sen o
dziurawej kartce w Biblii i zdałem sobie sprawę, że to był ten
fragment, który wcześniej przeoczyłem.
Jezus
powiedział, że wykonywanie Jego słowa podobne jest do budowania
domu na skale, na trwałym fundamencie (Mt 7,24) i tak sobie myślę,
że właśnie każde słowo Boże jest takim materiałem budującym,
jeśli jakiegoś słowa nie wykonujemy, jeśli jakieś słowo
przeoczamy, to tak jak byśmy ominęli jakiś element budowy, to tak
jak byśmy budowali tylko do pewnego momentu, a potem przerwali albo
mieli jakieś dziury w swoich ścianach, przez które może się wlać
woda i nas zalać.
Bracia
i siostry, ile jeszcze takich dziur jest również w waszych ścianach, ile jeszcze takich dziur jest również w waszych Bibliach?
…
Zdaje
mi się jakby wielu chrześcijan w dzisiejszych czasach przeoczało
wiele fragmentów, które są w Piśmie Świętym:
„Nie
nadużywaj imienia Pana, Boga twojego” II Moj 20,7
„Czyż
sama natura nie poucza was, że mężczyźnie, jeśli zapuszcza
włosy, przynosi to wstyd, a kobiecie, jeśli zapuszcza włosy,
przynosi to chlubę?” 1 Kor 11,14
„I
każda kobieta, która się modli albo prorokuje z nie nakrytą
głową, hańbi głowę swoją” 1 Kor 11,5
„Podobnie
kobiety powinny mieć ubiór przyzwoity, występować skromnie i powściągliwie...” 1 Tm 2,9
„Nie
miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto
miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca.” 1 J
2,15
„Albowiem
objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi,
nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych
pożądliwości” Tyt 2,11-12
„Wielu
bowiem z tych, o których często wam mówiłem, a teraz także z
płaczem mówię, postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego...
myślą bowiem o rzeczach ziemskich. Nasza zaś ojczyzna jest w
niebie” Flp 3,18-20
"Jeśli tedy kto siebie czystym zachowa od tych rzeczy pospolitych, będzie naczyniem do celów zaszczytnych, poświęconym i przydatnym dla Pana, nadającym się do wszelkiego dzieła dobrego." 2 Tym 2,21
„Jeśli
ktoś sądzi, że jest pobożny, a nie powściąga języka swego,
lecz oszukuje serce swoje, tego pobożność jest bezużyteczna.
Czystą i nieskalaną pobożnością przed Bogiem i Ojcem jest to:
nieść pomoc sierotom i wdowom w ich niedoli i zachowywać siebie
nie splamionym przez świat.” Jak 1,26-27
„Czuwajcie
i módlcie się” Mt 26,41
„Czuwajcie
więc, modląc się cały czas, abyście mogli ujść przed tym
wszystkim, co nastanie” Łk 21,36
„Taka
jest bowiem wola Boża: uświęcenie wasze” 1 Tes 4,3
„Dążcie
do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie
ujrzy Pana” Hebr 12,14
„...
a kto święty,
niech nadal się uświęca.... Błogosławieni, którzy piorą swoje
szaty” Obj 22,11-14
„Chrystus
w was, nadzieja chwały. Jego to zwiastujemy, napominając i
nauczając każdego człowieka we wszelkiej mądrości, aby stawić
go
doskonałym w Chrystusie Jezusie”
Kol 1,27-28
Jest jeszcze
coś czego brak w wielu społecznościach chrześcijańskich – brak
modlitwy na kolanach.
Tak się modlił
Jezus: „A sam oddalił się od nich, jakby na
rzut kamienia, i padłszy na kolana, modlił się” Łk
22,41
Tak się modlił Szczepan: „Panie
Jezu, przyjmij ducha mego. A padłszy na kolana, zawołał donośnym
głosem: Panie, nie policz im grzechu tego.” Dz 7,59-60
Tak się modlił też Piotr: „A Piotr, usunąwszy wszystkich, padł
na kolana i modlił się” Dz 9,40
Tak się też modlili
pierwsi chrześcijanie: „A to powiedziawszy, padł
na kolana swoje wraz z nimi wszystkimi i modlił się” Dz
20,36
„a
wszyscy wraz z żonami i dziećmi towarzyszyli nam aż za miasto, a
padłszy na kolana na wybrzeżu, modliliśmy się” Dz 21,5
Apostoł Paweł również zginał swoje kolana: „Dlatego zginam kolana moje
przed Ojcem...” Ef 3,14
Nie
chcę przez to powiedzieć, że Bóg nie słyszy albo nie wysłuchuje
modlitw jeśli ktoś się inaczej modli ale jest różnica w tym jak
się przychodzi do Boga. Miałem kiedyś też taki sen na ten temat,
że ja byłem na kolanach, a obok stał inny wierzący. Ja
w tym śnie będąc na kolanach byłem jednak wyższy niż ten drugi, który stał na wyprostowanych nogach.
„Ukórzcie
się więc pod mocną rękę Bożą, aby was wywyższył czasu
swego.” 1 Pio 5,6
„Uniżcie
się przed Panem, a wywyższy was.” Jak 3,10
(Post edytowany: usunąłem wykrzyknik w jednym miejscu, żeby nie brzmiało, że na kogoś krzyczę lub coś rozkazuję ale jak napisał apostoł Paweł do Filemona, chcę prosić.. "Dlatego,
chociaż mógłbym śmiało w Chrystusie nakazać ci, co
należy,jednak
dla miłości raczej proszę, ja, Paweł, który jestem rzecznikiem,
a teraz i więźniem Jezusa Chrystusa" - [11.04.2016])
Kiedyś
na nabożeństwie podczas kazania jednego brata zostałem zachęcony
do porannej modlitwy. Ten brat mówił o tym, że postanowił w wolny
dzień wstać o 6 rano, aby czytać Biblię i modlić się do Pana
oraz o tym, że miał w związku z tym różne myśli i okoliczności,
które go zniechęcały do tego. Przełamał się jednak i wstał i
miał dobry czas z Panem. Zachęcony tym świadectwem postanowiłem
też tak zrobić i wstałem na następny dzień o 6 rano – nie
miałem wtedy pracy ani innych zajęć i był to też dla mnie wolny
dzień. Gdy wstałem to wziąłem Biblię i zacząłem się modlić -
nie wiedziałem co czytać, nie miałem na to żadnego planu, ani
pomysłu więc zacząłem pytać Pana. Pojawiły mi się myśli w
głowie, żeby otworzyć na Psalmie 5. Tam przeczytałem takie
słowa:
„Usłysz, Panie, słowa moje, przejmij się
westchnieniem moim. Zważ na głos błagania mego, Królu mój i Boże
mój, bo modlę się do ciebie. Panie, od rana racz słuchać głosu
mojego; rano przedkładam ci ofiarę i wyczekuję.”
Te
słowa były dla mnie potwierdzeniem, że to był dobry wybór i że
Bóg jest ze Mną. Chciałem więc to praktykować częściej. Często
jednak było mi trudno wstać o tak wczesnej porze i rzadko mi się
to udawało, często kładłem się z powrotem do łóżka, aby dalej
spać. Zostałem jednak do tego zachęcony ponownie, gdy trafiłem na
Psalm 132:
„Nie wejdę do mieszkania domu
mego, nie wstąpię na posłanie łoża mego, nie użyczę snu oczom
moim ani powiekom moim drzemania, póki nie znajdę miejsca dla Pana,
mieszkania dla mocarza Jakuba.”
Te
słowa co prawda wskazują bardziej na wieczorną modlitwę przed
snem, jednak zostałem przez nie zachęcony ponownie do porannej
modlitwy, gdyż z nią miałem problem, a był to fragment, który
też wskazywał na to, aby większą troską obdarzyć społeczność
z Panem niż sen.
Po
krótkim czasie jednak zmęczenie znowu zaczęło przezwyciężać
ale Bóg znów mnie zachęcił do wczesnego wstawania, tym razem
przez innego brata, który opowiedział mi świadectwo o tym, jak
jeden wierzący był w Brazylii w jednym ze zborów i widział tam
działanie Boże, którego nie widział u siebie w zborze, zachęcony
jednak postawą tamtejszych chrześcijan wrócił do Polski i
zachęcił cały zbór do porannych modlitw. Podobno po roku czasu
ten zbór tak się zmienił, że jak wcześniej nie było przejawów
żadnego daru duchowego, tak po roku czasu były wszystkie. To
świadectwo konkretnie mnie zachęciło do porannych modlitw,
pomyślałem też, że Bóg chce nam dać bardzo dużo i chce dużo z
nami zdziałać, jednak my tak mało czasu Mu poświęcamy i tak mało
bierzemy od Niego.
Nie
mając więc przez jakiś czas pracy, ani zajęcia wstawałem o 6
rano i modliłem się oraz czytałem Biblię do 10 rano, czyli przez
4 godziny – był to bardzo owocny czas, Pan mnie posilał, mówił
do mnie, odpowiadał na moje pytania i modlitwy, prowadził mnie i
był blisko. To o czym wcześniej słuchałem, zacząłem doświadczać
samemu. Z czasem jednak, gdy zacząłem pracować i chodzić na
zajęcia na uczelni to zacząłem przesypiać te poranki, bo już
bardziej byłem zmęczony dniem. Zdarzało się też, że musiałem
wstać tak wcześnie, że już nie miałem za dużo czasu na
modlitwę. Gdy jednak miałem więcej czasu to starałem się wstawać
z rana i przychodzić do Pana. Raz miałem taką sytuację, że
wstałem też dość wcześnie ale byłem tak zmęczony, że
przestawiłem budzik na godzinę później i położyłem się znowu
do łóżka, wtedy wyraźnie mi Pan powiedział: 'We Mnie nie ma
zmęczenia'. Zachęciło mnie to i otrzeźwiło – pomyślałem
sobie, że przecież Pan daje siłę przez Ducha Świętego i że
wszystko jest możliwe dla Boga i w Bogu. Żeby jednak znaleźć się
w takiej obecności Bożej, aby nie być zmęczonym myślałem sobie,
że i tak muszę się przebić przez swoje zmęczenie i wstać i
żarliwie modlić się do Pana, a to też często był dla mnie
problem. Czasami wstawałem i byłem tak zmęczony, że nie miałem
za bardzo ochoty do modlitwy, myślałem też sobie, że nawet nie
wiem o co się modlić, wtedy też często przegrywałem i kładłem
się znowu spać. Powierzałem jednak tą sprawę Panu i Pan mnie
zaczął wzmacniać i dodawać pragnienia do społeczności z Nim.
Kiedyś też nabrałem takiego przekonania, żeby pójść na
nabożeństwo do pewnego zboru. Jak tam poszedłem to pastor akurat
mówił o porannej modlitwie – jego kazanie ponownie mnie zachęciło
do wstawania i umocniło moje przekonanie co do modlitwy z rana.
Bardziej też sobie uświadomiłem istotę tego i zobaczyłem, że
jest to wręcz służba Boża, żeby wstawać rano na modlitwę.
Starotestamentowa
służba kapłańska w świątyni polegała między innymi na
codziennym spalaniu kadzidła przed Panem. W Nowym Testamencie
natomiast kadzidło zestawione jest wraz z modlitwą.
„Synowie
Amrama to: Aaron i Mojżesz; Aaron został wyodrębniony - on i jego
synowie - na zawsze aby mógł się poświęcić sprawom najświętszym
z świętych, składaniu ofiar z kadzidła przed Panem, służbie dla
niego i błogosławieniu w jego imieniu, na zawsze.”
1 Krn 23,13
„I
przyszedł inny anioł, i stanął przy ołtarzu, mając złotą
kadzielnicę; i dano mu wiele kadzidła, aby je ofiarował wraz z
modlitwami wszystkich świętych na złotym ołtarzu przed tronem. I
wzniósł się z ręki anioła dym z kadzideł z modlitwami świętych
przed Boga.”
Obj 8,3-4
Dawid
w jednym z Psalmów mówi też: „Niech
wznosi się ku tobie modlitwa moja jak kadzidło, A podniesienie rąk
moich jak ofiara wieczorna!” (Ps 141,2).
Bracia
i siostry, weźmy więc to sobie do serca i poświęćmy się dla
Pana oddając Mu swój czas na modlitwę i społeczność z Nim. Nie
zawsze jest łatwo, często człowiek jest zniechęcony, utrudzony,
spracowany, brak mu ochoty i bardziej szuka raczej wygody dla siebie
i swojego ciała niż Pana ale przytoczę tu słowa apostoła Pawła:
„Wzywam
was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała
swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być
duchowa służba wasza. A nie upodabniajcie się do tego świata, ale
się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli
rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe.
” Rz 12,1-2