środa, 5 sierpnia 2015

Bóg ma moc odwrócić każdą sytuację

     Bóg potrafi wyprowadzić nas z każdej sytuacji i obrócić ją ku dobremu, nawet jeśli ludzie już wydali na nas wyrok. W księdze Estery, w Starym Testamencie jest opisana historia, w której wydano zarządzenie, że mają być wytępieni wszyscy Żydzi zamieszkujący terytorium króla Ahaszwerosza. Zarządzenie to miało być wykonane pewnego oznaczonego dnia. Też co do pewnego Żyda spośród orszaku królewskiego zaplanowano śmierć przez powieszenie na szubienicy, którą już nawet na niego przygotowano i zaplanowano, że następnego dnia z rana zostanie on na niej powieszony. Stało się jednak inaczej. Na szubienicy zawisł nie ten Żyd, którego chciano powiesić ale ten, z którego inicjatywy wyszedł cały ten spisek. W dodatku, jeszcze zanim go powieszono, musiał on po placu miejskim obwozić tego Żyda, którego chciał zabić i wołać przed nim: „Tak postępuje się z mężem, którego król chce odznaczyć.” (Est 6,11). Także całe zarządzenie wydane przeciwko Żydom obróciło się na ich korzyść i zostało skierowane przeciwko ich wrogom, tak, że ten dzień, który miał być dniem wytępienia Żydów, stał się dla nich dniem wesela i radości. Taki obrót sprawy nastąpił zaraz po tym, gdy Żydzi zwrócili się do Boga poprzez trzydniowy post.
     Podobna sytuacja opisana jest w księdze Jonasza, z tym, że w tym przypadku Bóg sam zapowiadał poprzez proroka zagładę miasta, do którego go posłał. Mieszkańcy tego miasta jednak zaczęli żarliwie wołać do Boga. Pościli również i pokutowali i odwrócili się od swego złego postępowania, tak, że Bóg nie zesłał na nich nieszczęścia, które wcześniej zapowiedział. 

     Bóg przekazuje nam poprzez swoje Słowo, abyśmy także zwrócili się do Niego i pokutowali ze swoich złych uczynków, a On wtedy zwróci się ku nam i pomoże nam wyjść z każdej sytuacji w jakiej się znaleźliśmy.

Nawróćcie się do mnie, wtedy i Ja zwrócę się ku wam - mówi Pan Zastępów.” Mal 3,7

Upamiętajcie się, albowiem przybliżyło się Królestwo Niebios.” Mt 3,2

"W czasie łaski wysłuchałem cię, a w dniu zbawienia pomogłem ci; oto teraz czas łaski, oto teraz dzień zbawienia." 2 Kor 6,2

czwartek, 23 lipca 2015

Dziurawe Biblie

     Miałem niedawno sen, w którym trzymając Biblię w rękach zauważyłem, że na jednej ze stron była dziura o średnicy około kilku centymetrów. Ten sen zwrócił moją uwagę na to, że jakieś słowo z Pisma może być dla mnie nieznane albo pominięte przez co mogę być w pewien sposób ograniczony i pozbawiony części Bożego charakteru i Jego doskonałości. Byłem też niedawno na pewnym obozie chrześcijańskim ze zboru, do którego od jakiegoś czasu chodzę i tam pewien starszy brat spytał się mnie po co mi łańcuszek na szyi, mówił mi też o tym, że Biblia pokazuje, żeby się nie zdobić w biżuterię i też, że jest to pewnym przejawem zniewieścienia u mężczyzn jeśli oni zakładają takie rzeczy. Trochę mi się to nie podobało i zacząłem się tłumaczyć, że dostałem to od ojca i że w przypowieści o synu marnotrawnym jest mowa o tym, że ojciec dał pierścień synowi itd. Ten brat mi odpowiedział, że to co innego i zaczął to tłumaczyć jak on to widzi, po chwili się go spytałem czy w takim razie nie powinienem nosić tego łańcuszka, na co mi odpowiedział, że nie powinienem. Nie podobało mi się to gdyż już się przyzwyczaiłem do tego łańcuszka, a poza tym musiałbym się liczyć z tym, że spotkam się z negatywną reakcją mojego ojca na to wszystko. W każdym razie nie chciałem się upierać przy swoim tym bardziej, że zaledwie dwie godziny wcześniej pewna siostra też mi zwróciła uwagę na ten łańcuszek i też z nią miałem rozmowę na ten temat. Chciałem szukać w tym Bożej woli i służyć przede wszystkim Bogu nawet jeśli by się to miało nie podobać wszystkim dookoła w tym i mojemu ojcu. Ściągnąłem więc ten łańcuszek ale potem jednak znów go założyłem bo nie chciałem ulegać ludziom czy jakimś ich zwyczajom czy nauce, którą być może sami sobie wymyślili. Chodziłem jednak dalej z myślami o tym i chciałem, żeby jeszcze Pan sam mi to jakoś potwierdził, poprosiłem więc Go w modlitwie o to, by potwierdził mi to, że to jest Jego wola, żeby tego nie nosić i wyraziłem gotowość do postąpienia wg Jego woli. Podczas najbliższej społeczności jaką mieliśmy na salce ktoś podał nr pieśni ze Śpiewnika Pielgrzyma i zaczęliśmy śpiewać pieśń, której tekst zawierał mniej więcej takie słowa: „Nie mam srebra, nie mam złota ale mam Chrystusa...” - to mi dało do myślenia i się wtedy zastanowiłem nad sobą, że ja chyba właśnie się upieram przy swoim złocie, a jest Chrystus, który jest znacznie cenniejszy niż to. Zerknąłem więc wtedy do Biblii do fragmentu, który dobrze znałem ale do tej pory jakoś jakby inaczej na niego patrzyłem:

Podobnie kobiety powinny mieć ubiór przyzwoity, występować skromnie i powściągliwie, a nie stroić się w kunsztowne sploty włosów ani w złoto czy w perły, czy kosztowne szaty, lecz jak przystoi kobietom, które są prawdziwie pobożne, zdobić się dobrymi uczynkami.” 1 Tm 2,9-10

     Są to słowa skierowane głównie kobiet ale myślę, że nie jest tak, że mężczyzn to nie obowiązuje, po prostu kobiety są na to znacznie bardziej podatne i dlatego tak jest napisane. W każdym razie, po przeczytaniu tego fragmentu, zdecydowałem się ostatecznie ściągnąć mój złoty łańcuszek, aby nie trwać w czymś co się Bogu nie podoba. Po jakimś czasie przypomniał mi się też ten sen o dziurawej kartce w Biblii i zdałem sobie sprawę, że to był ten fragment, który wcześniej przeoczyłem.
     Jezus powiedział, że wykonywanie Jego słowa podobne jest do budowania domu na skale, na trwałym fundamencie (Mt 7,24) i tak sobie myślę, że właśnie każde słowo Boże jest takim materiałem budującym, jeśli jakiegoś słowa nie wykonujemy, jeśli jakieś słowo przeoczamy, to tak jak byśmy ominęli jakiś element budowy, to tak jak byśmy budowali tylko do pewnego momentu, a potem przerwali albo mieli jakieś dziury w swoich ścianach, przez które może się wlać woda i nas zalać.
Bracia i siostry, ile jeszcze takich dziur jest również w waszych ścianach, ile jeszcze takich dziur jest również w waszych Bibliach?
Zdaje mi się jakby wielu chrześcijan w dzisiejszych czasach przeoczało wiele fragmentów, które są w Piśmie Świętym:
Nie nadużywaj imienia Pana, Boga twojego” II Moj 20,7
Czyż sama natura nie poucza was, że mężczyźnie, jeśli zapuszcza włosy, przynosi to wstyd, a kobiecie, jeśli zapuszcza włosy, przynosi to chlubę?” 1 Kor 11,14
I każda kobieta, która się modli albo prorokuje z nie nakrytą głową, hańbi głowę swoją” 1 Kor 11,5
Podobnie kobiety powinny mieć ubiór przyzwoity, występować skromnie i powściągliwie...” 1 Tm 2,9
nie pozwalam kobiecie uczyć ani kierować mężem” 1 Tm 2,12 tzw Przekład dosłowny
Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca.” 1 J 2,15
Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi, nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości” Tyt 2,11-12
Wielu bowiem z tych, o których często wam mówiłem, a teraz także z płaczem mówię, postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego... myślą bowiem o rzeczach ziemskich. Nasza zaś ojczyzna jest w niebie” Flp 3,18-20
"Jeśli tedy kto siebie czystym zachowa od tych rzeczy pospolitych, będzie naczyniem do celów zaszczytnych, poświęconym i przydatnym dla Pana, nadającym się do wszelkiego dzieła dobrego." 2 Tym 2,21
Jeśli ktoś sądzi, że jest pobożny, a nie powściąga języka swego, lecz oszukuje serce swoje, tego pobożność jest bezużyteczna. Czystą i nieskalaną pobożnością przed Bogiem i Ojcem jest to: nieść pomoc sierotom i wdowom w ich niedoli i zachowywać siebie nie splamionym przez świat.” Jak 1,26-27
Czuwajcie i módlcie się” Mt 26,41
Czuwajcie więc, modląc się cały czas, abyście mogli ujść przed tym wszystkim, co nastanie” Łk 21,36
Taka jest bowiem wola Boża: uświęcenie wasze” 1 Tes 4,3
Dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Pana” Hebr 12,14
... a kto święty, niech nadal się uświęca.... Błogosławieni, którzy piorą swoje szaty” Obj 22,11-14
Chrystus w was, nadzieja chwały. Jego to zwiastujemy, napominając i nauczając każdego człowieka we wszelkiej mądrości, aby stawić go doskonałym w Chrystusie Jezusie” Kol 1,27-28

     Jest jeszcze coś czego brak w wielu społecznościach chrześcijańskich – brak modlitwy na kolanach.

Tak się modlił Jezus: „A sam oddalił się od nich, jakby na rzut kamienia, i padłszy na kolana, modlił się” Łk 22,41

Tak się modlił Szczepan: „Panie Jezu, przyjmij ducha mego. A padłszy na kolana, zawołał donośnym głosem: Panie, nie policz im grzechu tego.” Dz 7,59-60
Tak się modlił też Piotr: „A Piotr, usunąwszy wszystkich, padł na kolana i modlił się” Dz 9,40
Tak się też modlili pierwsi chrześcijanie: „A to powiedziawszy, padł na kolana swoje wraz z nimi wszystkimi i modlił się” Dz 20,36
a wszyscy wraz z żonami i dziećmi towarzyszyli nam aż za miasto, a padłszy na kolana na wybrzeżu, modliliśmy się” Dz 21,5
Apostoł Paweł również zginał swoje kolana: „Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem...” Ef 3,14

     Nie chcę przez to powiedzieć, że Bóg nie słyszy albo nie wysłuchuje modlitw jeśli ktoś się inaczej modli ale jest różnica w tym jak się przychodzi do Boga. Miałem kiedyś też taki sen na ten temat, że ja byłem na kolanach, a obok stał inny wierzący. Ja w tym śnie będąc na kolanach byłem jednak wyższy niż ten drugi, który stał na wyprostowanych nogach.

Ukórzcie się więc pod mocną rękę Bożą, aby was wywyższył czasu swego.” 1 Pio 5,6
Uniżcie się przed Panem, a wywyższy was.” Jak 3,10





(Post edytowany: usunąłem wykrzyknik w jednym miejscu, żeby nie brzmiało, że na kogoś krzyczę lub coś rozkazuję ale jak napisał apostoł Paweł do Filemona, chcę prosić..

"Dlatego, chociaż mógłbym śmiało w Chrystusie nakazać ci, co należy, jednak dla miłości raczej proszę, ja, Paweł, który jestem rzecznikiem, a teraz i więźniem Jezusa Chrystusa" - [11.04.2016])

środa, 11 marca 2015

Poranna modlitwa

     Kiedyś na nabożeństwie podczas kazania jednego brata zostałem zachęcony do porannej modlitwy. Ten brat mówił o tym, że postanowił w wolny dzień wstać o 6 rano, aby czytać Biblię i modlić się do Pana oraz o tym, że miał w związku z tym różne myśli i okoliczności, które go zniechęcały do tego. Przełamał się jednak i wstał i miał dobry czas z Panem. Zachęcony tym świadectwem postanowiłem też tak zrobić i wstałem na następny dzień o 6 rano – nie miałem wtedy pracy ani innych zajęć i był to też dla mnie wolny dzień. Gdy wstałem to wziąłem Biblię i zacząłem się modlić - nie wiedziałem co czytać, nie miałem na to żadnego planu, ani pomysłu więc zacząłem pytać Pana. Pojawiły mi się myśli w głowie, żeby otworzyć na Psalmie 5. Tam przeczytałem takie słowa:

„Usłysz, Panie, słowa moje, przejmij się westchnieniem moim. Zważ na głos błagania mego, Królu mój i Boże mój, bo modlę się do ciebie. Panie, od rana racz słuchać głosu mojego; rano przedkładam ci ofiarę i wyczekuję.”

Te słowa były dla mnie potwierdzeniem, że to był dobry wybór i że Bóg jest ze Mną. Chciałem więc to praktykować częściej. Często jednak było mi trudno wstać o tak wczesnej porze i rzadko mi się to udawało, często kładłem się z powrotem do łóżka, aby dalej spać. Zostałem jednak do tego zachęcony ponownie, gdy trafiłem na Psalm 132:

„Nie wejdę do mieszkania domu mego, nie wstąpię na posłanie łoża mego, nie użyczę snu oczom moim ani powiekom moim drzemania, póki nie znajdę miejsca dla Pana, mieszkania dla mocarza Jakuba.”

Te słowa co prawda wskazują bardziej na wieczorną modlitwę przed snem, jednak zostałem przez nie zachęcony ponownie do porannej modlitwy, gdyż z nią miałem problem, a był to fragment, który też wskazywał na to, aby większą troską obdarzyć społeczność z Panem niż sen.
     Po krótkim czasie jednak zmęczenie znowu zaczęło przezwyciężać ale Bóg znów mnie zachęcił do wczesnego wstawania, tym razem przez innego brata, który opowiedział mi świadectwo o tym, jak jeden wierzący był w Brazylii w jednym ze zborów i widział tam działanie Boże, którego nie widział u siebie w zborze, zachęcony jednak postawą tamtejszych chrześcijan wrócił do Polski i zachęcił cały zbór do porannych modlitw. Podobno po roku czasu ten zbór tak się zmienił, że jak wcześniej nie było przejawów żadnego daru duchowego, tak po roku czasu były wszystkie. To świadectwo konkretnie mnie zachęciło do porannych modlitw, pomyślałem też, że Bóg chce nam dać bardzo dużo i chce dużo z nami zdziałać, jednak my tak mało czasu Mu poświęcamy i tak mało bierzemy od Niego.
     Nie mając więc przez jakiś czas pracy, ani zajęcia wstawałem o 6 rano i modliłem się oraz czytałem Biblię do 10 rano, czyli przez 4 godziny – był to bardzo owocny czas, Pan mnie posilał, mówił do mnie, odpowiadał na moje pytania i modlitwy, prowadził mnie i był blisko. To o czym wcześniej słuchałem, zacząłem doświadczać samemu. Z czasem jednak, gdy zacząłem pracować i chodzić na zajęcia na uczelni to zacząłem przesypiać te poranki, bo już bardziej byłem zmęczony dniem. Zdarzało się też, że musiałem wstać tak wcześnie, że już nie miałem za dużo czasu na modlitwę. Gdy jednak miałem więcej czasu to starałem się wstawać z rana i przychodzić do Pana. Raz miałem taką sytuację, że wstałem też dość wcześnie ale byłem tak zmęczony, że przestawiłem budzik na godzinę później i położyłem się znowu do łóżka, wtedy wyraźnie mi Pan powiedział: 'We Mnie nie ma zmęczenia'. Zachęciło mnie to i otrzeźwiło – pomyślałem sobie, że przecież Pan daje siłę przez Ducha Świętego i że wszystko jest możliwe dla Boga i w Bogu. Żeby jednak znaleźć się w takiej obecności Bożej, aby nie być zmęczonym myślałem sobie, że i tak muszę się przebić przez swoje zmęczenie i wstać i żarliwie modlić się do Pana, a to też często był dla mnie problem. Czasami wstawałem i byłem tak zmęczony, że nie miałem za bardzo ochoty do modlitwy, myślałem też sobie, że nawet nie wiem o co się modlić, wtedy też często przegrywałem i kładłem się znowu spać. Powierzałem jednak tą sprawę Panu i Pan mnie zaczął wzmacniać i dodawać pragnienia do społeczności z Nim. Kiedyś też nabrałem takiego przekonania, żeby pójść na nabożeństwo do pewnego zboru. Jak tam poszedłem to pastor akurat mówił o porannej modlitwie – jego kazanie ponownie mnie zachęciło do wstawania i umocniło moje przekonanie co do modlitwy z rana. Bardziej też sobie uświadomiłem istotę tego i zobaczyłem, że jest to wręcz służba Boża, żeby wstawać rano na modlitwę.
     Starotestamentowa służba kapłańska w świątyni polegała między innymi na codziennym spalaniu kadzidła przed Panem. W Nowym Testamencie natomiast kadzidło zestawione jest wraz z modlitwą.

Synowie Amrama to: Aaron i Mojżesz; Aaron został wyodrębniony - on i jego synowie - na zawsze aby mógł się poświęcić sprawom najświętszym z świętych, składaniu ofiar z kadzidła przed Panem, służbie dla niego i błogosławieniu w jego imieniu, na zawsze.” 1 Krn 23,13

I przyszedł inny anioł, i stanął przy ołtarzu, mając złotą kadzielnicę; i dano mu wiele kadzidła, aby je ofiarował wraz z modlitwami wszystkich świętych na złotym ołtarzu przed tronem. I wzniósł się z ręki anioła dym z kadzideł z modlitwami świętych przed Boga.” Obj 8,3-4

Dawid w jednym z Psalmów mówi też: Niech wznosi się ku tobie modlitwa moja jak kadzidło, A podniesienie rąk moich jak ofiara wieczorna!” (Ps 141,2).
     Bracia i siostry, weźmy więc to sobie do serca i poświęćmy się dla Pana oddając Mu swój czas na modlitwę i społeczność z Nim. Nie zawsze jest łatwo, często człowiek jest zniechęcony, utrudzony, spracowany, brak mu ochoty i bardziej szuka raczej wygody dla siebie i swojego ciała niż Pana ale przytoczę tu słowa apostoła Pawła:

Wzywam was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza. A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe. ” Rz 12,1-2