czwartek, 3 sierpnia 2017

Ile wart jest Cristiano Ronaldo?

Różne strony internetowe podają wartość tego piłkarza na grube miliony euro. Jedna ze stron podała jego wartość na 110 mln euro[1] (stan na 26.06.2016 r.). Inna strona podaje już kwotę 400 mln euro[2], jest to kwota jego potencjalnego transferu do innego klubu – działacze jego obecnego klubu skłonni są rozpocząć rozmowy, gdy pojawi się oferta w wysokości 200 mln euro (są to informacje z 17.06.2017 r.). Tyle jest szacunkowo wart Cristiano Ronaldo jako piłkarz.
Ile jednak jest wart jako osoba, jako człowiek żyjący na ziemi? Jest wart dokładnie tyle samo co każdy inny człowiek, jest wart tyle co Bill Gates, co Donald Trump, co papież Franciszek, co bezdomny na ulicy, co milioner latający prywatnymi samolotami czy pani pracująca na kasie lub pan kierujący ciężarówką. Jest wart tyle samo co kobieta zarabiająca w domu publicznym czy ksiądz siedzący w konfesjonale; jest wart tyle ile warci byli apostołowie Paweł czy Piotr, ile wart był Judasz czy Piłat, ile warci są sataniści zbierający się na czarnych mszach czy ile wart jest też Marylin Manson, Lady Gaga czy Eminem; jest wart tyle ile jestem warty ja i ile jesteś warty ty, i, co ciekawe, zapłata została już za niego poniesiona, i to taka sama jak za każdego innego człowieka. Zapłatą tą jest krew Jezusa Chrystusa, Baranka Bożego, który poniósł śmierć dla naszego odkupienia, bo jest napisane „zapłatą za grzech jest śmierć”[3], a tą zapłatę, tą śmierć, poniósł za nas właśnie Zbawiciel, Jezus Chrystus. Śmierć go jednak pokonać nie mogła, jak to jest napisane: „…ale Bóg go wzbudził, rozwiązawszy więzy śmierci, gdyż było rzeczą niemożliwą, aby przez nią był pokonany”[4].
Znany jest powszechnie upadek pierwszych ludzi, Adama i Ewy – okazali oni nieposłuszeństwo Bogu spożywając zakazany przez Niego owoc, przez co otworzyły się im oczy i poznali dobro i zło, i przez co też zostali oddzieleni od drzewa życia i stali się śmiertelni[5]. W liście do Rzymian jest napisane: „przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli”[6]. Dalej jednak jest napisane: „jak przez upadek jednego człowieka przyszło potępienie na wszystkich ludzi, tak też przez dzieło usprawiedliwienia jednego przyszło dla wszystkich ludzi usprawiedliwienie ku żywotowi.”[7] – chwała Bogu, przez Jezusa Chrystusa przyszło usprawiedliwienie ku żywotowi.
Bóg od dawna zamierzył dzieło odkupienia, nawet jeszcze przed założeniem świata[8] – do tego też przez wieki przygotowywał poprzez ustanowienie składania ofiar w Izraelu, bo jest napisane: „bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia”[9]. Wcześniej jednak dla odpuszczenia grzechów była przelewana krew zwierząt, teraz została przelana krew Jezusa Chrystusa, Baranka Bożego, który na obraz zabijanego wcześniej baranka paschalnego, którego krew wokół drzwi miała chronić Izraelitów przed plagą zniszczenia w Egipcie[10], został również zabity, abyśmy przez jego krew byli uchronieni przed śmiercią wieczną i potępieniem. Jest napisane, że ofiara Jezusa jest ofiarą przebłagalną przez krew jego i że jest skuteczna przez wiarę[11], tzn. jest ofiarą przebłagalną i usprawiedliwiającą dla tych, którzy wierzą. W innym miejscu jest napisane: „Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz. Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu. Powiada bowiem Pismo: Każdy, kto w niego wierzy, nie będzie zawstydzony”[12]. W nim jest więc odkupienie, odpuszczenie grzechów, a także zmartwychwstanie i życie wieczne. Jezus powiedział o sobie: „Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki…”[13]. Apostoł Paweł natomiast pod natchnieniem Ducha powiedział: „…A jednak Chrystus został wzbudzony z martwych i jest pierwiastkiem tych, którzy zasnęli. Skoro bowiem przyszła przez człowieka śmierć, przez człowieka też przyszło zmartwychwstanie. Albowiem jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni. A każdy w swoim porządku: jako pierwszy Chrystus, potem ci, którzy są Chrystusowi w czasie jego przyjścia…”[14].
Pozostaje więc pytanie, czy jesteśmy Chrystusowi? Czy skorzystaliśmy już z tego „transferu” przechodząc z „klubu” ziemskiego do „klubu” niebiańskiego? Czy przyjęliśmy ofiarę Jezusa Chrystusa, który umarł po to, byśmy mogli zmartwychwstać i żyć wiecznie z nim? Ta ofiara została poniesiona za każdego, za Cristiano Ronaldo i za Marylina Mansona, za papieża Franciszka i za każdego innego człowieka – wystarczy przyjąć ją przez wiarę i oddać swoje życie Bogu czyniąc Jezusa swoim Panem, bo Jezus powiedział: „Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla mnie, znajdzie je”[15]. Bóg przez jednego z proroków powiedział do Izraelitów: „Nawróćcie się do mnie, wtedy i Ja zwrócę się ku wam - mówi Pan Zastępów”[16] – słowa te są teraz aktualne dla ludzi z całego  świata. Można się więc modlić tak jak Piotr wołał do Jezusa, gdy tonął w wodzie: „Panie, ratuj mnie”[17] albo podobnie jak jeden z łotrów, który wisiał na krzyżu obok Jezusa: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do Królestwa swego”[18], do którego Jezus odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju”[19] albo można inaczej prosić Pana o zbawienie, swoimi słowami, tak jednak, aby to było szczere i płynęło z serca, a Bóg z pewnością wysłucha i da swój ratunek i swoją odpowiedź i wprowadzi na drogę prowadzącą do życia wiecznego.
Bóg daje różne obietnice co do życia wiecznego, Jezus powiedział do swoich uczniów: „Niechaj się nie trwoży serce wasze; wierzcie w Boga i we mnie wierzcie! W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce. A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli”[20] - o tym niebiańskim miejscu jest także napisane: „Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują…”[21]. A więc Bóg przygotował nam wielkie rzeczy, wielkie i wspaniałe, pełne Jego chwały, o których trudno opowiedzieć naszym ludzkim językiem. Dla każdego też jest miejsce, tylko wierzmy w Boga i w Syna Bożego, i trwajmy w jego nauce, a unikniemy ognia piekielnego i znajdziemy się w Królestwie, które należy do Boga Ojca i do Jezusa Chrystusa, Baranka Bożego. Amen.


[1] http://jastrzabpost.pl/newsy/euro-2016-ile-warta-jest-reprezentacja-polski-a-ile-portugalii_371222.html
[2] http://www.polsatsport.pl/wiadomosc/2017-06-17/potencjalny-transfer-ronaldo-wart-400-milionow-euro/
[3] List do Rzymian 6,23
[4] Dzieje Apostolskie 2,24
[5] Księga Rodzaju 3 rozdział (I księga Mojżeszowa)
[6] List do Rzymian 5,12
[7] List do Rzymian 5,18
[8] 1 list Piotra 1,20
[9] List do Hebrajczyków 9,22
[10] Księga Wyjścia 12 rozdział (II księga Mojżeszowa)
[11] List do Rzymian 3,25
[12] List do Rzymian 10,9-11
[13] Ewangelia Jana 11,25-26
[14] 1 list do Koryntian 15,20-23
[15] Ewangelia Mateusza 10,39
[16] Księga Malachiasza 3,7
[17] Ewangelia Mateusza 14,29
[18] Ewangelia Łukasza 23,42
[19] Ewangelia Łukasza 23,43
[20] Ewangelia Jana 14,1-3
[21] 1 list do Koryntian 2,9

wtorek, 27 września 2016

Bóg przeprowadził mnie przez studia

     Jakiś czas temu umieściłem tu na blogu wpis na temat tego, jak Bóg dał mi pracę oraz jak poprowadził mnie na studia. Miały to być studia magisterskie w trybie zaocznym, co oznaczało, że trzeba będzie płacić czesne – nie miałem wtedy zapewnionego zarobku na okres tych studiów ale postanowiłem zaufać w tym Panu i zdecydowałem się na nie pójść. Po niedługim czasie, już po opłaceniu pierwszego semestru, podjąłem pracę, do której, jak wierzę, poprowadził mnie Bóg – otrzymałem wtedy odnośnie tego różne znaki od Boga, którymi się kierowałem i które szerzej opisałem w świadectwie dotyczącym otrzymania pracy od Boga.
     Jest jednak jeszcze jedna rzecz, którą Bóg mi wtedy przekazał, a którą chciałbym się teraz podzielić – jeszcze przed rozpoczęciem tego etapu studiów i przed podjęciem pracy, gdy zwracałem się w modlitwie do Boga o sprawy finansowe, pojawiła mi się w głowie myśl: 'stypendium'. Było to dla mnie pewnym zaskoczeniem, gdyż nie myślałem wcześniej o tym i też nie zdawałem sobie sprawy, że na studiach zaocznych można otrzymać stypendium. Gdy się jednak tym zainteresowałem i popytałem na uczelni to okazało się, że studenci zaoczni również mogą otrzymywać stypendium. Z takim też więc nastawieniem rozpocząłem wtedy te studia, jednak na otrzymanie stypendium musiałem trochę poczekać – nie mogłem go dostać od razu, na początku studiów, ale dopiero w drugim semestrze – musiałem się też przyłożyć do nauki, abym miał szansę na otrzymanie pieniędzy. Dzięki Bogu wszystko dobrze poszło i na drugim semestrze otrzymałem stypendium. Otrzymywałem je również na kolejnych semestrach, aż do skończenia studiów. Ciekawe jest to, że w trakcie pierwszego semestru nie otrzymywałem stypendium ale za to miałem dość dobre wynagrodzenie z pracy. Potem jednak, gdy musiałem zrezygnować z pracy i podjąć inną, gorzej płatną, to zacząłem otrzymywać stypendium - okazało się ono wtedy naprawdę pomocne. Bardzo pomocne okazało się również to, że przez okres studiów wspierała mnie również finansowo moja ciocia, za co też dziękuję Bogu, gdyż dzięki temu mogłem przez pewien czas nie pracować, przez co miałem więcej czasu na napisanie pracy magisterskiej.
     Co jest ważnego w tym świadectwie Bożego prowadzenia to to, że przed podjęciem studiów nie miałem zapewnionego żadnego źródła finansowego, nie miałem wtedy pracy, nie wiedziałem czy dostanę stypendium i nie wiedziałem także, że dostanę wsparcie od cioci. Bóg jednak pokazywał kierunek, a ja musiałem podjąć decyzję i zrobić krok wiary. Gdy go zrobiłem, to Bóg okazał się wierny i zaopatrzył mnie we właściwym czasie we wszystkim – chwała Bogu!
     Oczywiście z pewnymi rzeczami wiązały się też pewne moje starania, np. o to stypendium. Wiem jednak, że bez Bożej pomocy być może bym nawet o nim w ogóle nie pomyślał i nie nastawiałbym się, że mogę je dostać, być może też nie przyłożyłbym właściwych starań do tego i nie osiągnąłbym odpowiednich wyników. Była więc w tym wszystkim Boża ręka. Podobnie było też przy pisaniu mojej pracy magisterskiej – gdy się zatrzymywałem i nie wiedziałem o czym dalej pisać, to zaczynałem szukać pomocy i kierunku u Boga, wtedy przychodziło mi pewne rozjaśnienie i jakby oświecenie, tak, że mogłem pisać dalej. Ja robiłem co potrafiłem ale gdy nie wiedziałem co dalej, to Bóg dopomagał we wszystkim – chwała Bogu!

A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani.” Rz 8,28

sobota, 9 kwietnia 2016

Odpowiedź na modlitwę w sprawie jednego z wpisów na blogu

     Po swoim wpisie pt. 'Dziurawe Biblie' modliłem się do Boga o to czy może nie przesadzam z pewnymi rzeczami, czy może nie piszę zbyt ostro itd. i prosiłem Boga o jakąś odpowiedź. Niedługo potem, a właściwie tego samego dnia jeszcze, dostałem wiadomość na facebooku od jednego brata, że bardzo ciekawe świadectwo i że fajnie, że słucham rad innych i że sprawdzam co Bóg na to – chwała Bogu!
     Zobaczyłem też, że dostałem na gmailu wiadomość z czatu od innej osoby. Wiadomość tę dostałem zanim jeszcze dodałem ten wpis ale zobaczyłem ją dopiero po dodaniu wpisu, w każdym razie też odebrałem to jako pewną odpowiedź na moją modlitwę – była w tej wiadomości zachęta do dodawania kolejnych wpisów i świadectwo tego, że to co napisałem do tamtej pory było poruszające – chwała Bogu.
     Jeśli kogoś porusza to co piszę to cieszę się, chwała niech będzie Bogu za to. Może rzadko piszę, może ktoś uważa, że coś źle piszę, że Bóg inaczej na coś patrzy, że nie trzeba się wyrzekać pewnych rzeczy, że nie trzeba praktykować pewnych rzeczy, że Bóg patrzy tylko na serce a to co na zewnątrz to się nie liczy. Właśnie myślę, że jest tak, że Bóg patrzy przede wszystkim na serce, tylko pytanie czy w tym sercu jest uległość wobec woli Bożej i chęć przebywania z Nim i poznania Go bliżej. Myślę także i tak też wierzę, że w drodze z Bogiem nie wszystko jednak jest naraz ale, że Bóg stopniowo nam odkrywa różne rzeczy, że przemawia do nas stosownie do tego jak możemy słuchać i nie wkłada na nas niepotrzebnego jarzma, które by było dla nas ku śmierci, a nie ku życiu. Nie powinno być jednak tak, że skoro na coś nie jesteśmy gotowi, to całkowicie to odrzucamy.

I w wielu takich podobieństwach zwiastował im słowo stosownie do tego, jak mogli słuchać. A bez podobieństwa nie mówił do nich. Na osobności zaś wykładał uczniom swoim wszystko." Mk 4,33-34

     Ciekawe jest to, że Jezus do swoich uczniów mówił więcej niż do pozostałych ludzi. Tym, którzy byli bliżej Niego przekazywał więcej nauki i dokładniej ją wyjaśniał, przekazując tym samym więcej prawdy o Bogu i o Jego świętych drogach – to wiązało się też oczywiście z większymi przez nich wyrzeczeniami ale też z bliższą obecnością Chrystusa i obfitszym owocem Ducha. Apostoł Paweł napisał o tym, że jego zwiastowanie, napominanie i nauczanie ma na celu stawienie każdego człowieka doskonałym w Chrystusie Jezusie (Kol 1,28) i robił to między innymi poprzez swoje listy – nie lekceważmy więc żadnego słowa, które jest w Biblii.
     Jezus powiedział...

Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie; lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi. On mnie uwielbi, gdyż z mego weźmie i wam oznajmi.” J 16,12-14

     Widzimy z tych słów, że Jezus ma nam jeszcze wiele do powiedzenia ale że nie są to łatwe rzeczy czy sprawy, a wręcz trudne. Są to jednak sprawy, które mają Go uwielbić, a my, gdy się do nich stosujemy i je przyjmujemy też przyczyniamy się do uwielbienia Go. Uwielbienie Go to nie tylko śpiewanie, prawdziwe uwielbienie to pozwolenie Chrystusowi, żeby się w nas objawił. Dzieje się to też przez takie może i małe rzeczy jak wyrzeczenie się biżuterii czy nakrycie głowy przez kobiety podczas modlitwy, czy skromność w ubiorze i nie uleganie modzie tego świata. Ja jednak myślę, że nie są to zbyt małe rzeczy, żeby je odrzucić, gdyż znalazło się dla nich miejsce w Piśmie Świętym, żeby o nich wspomnieć, a jeśli kogoś to i tak nie przekonuje to niech rozważy to, że wierność w małym jest przez Boga wynagradzana (Łk 19,17).
     Są jednak jeszcze rzeczy większe, które też są trudne do przyjęcia. Jezus powiedział, że jeśli nie będziemy jedli Jego ciała i pili krwi Jego, nie będziemy mieli życia w sobie – uczniowie Jego zgorszyli się na te słowa i mówili, że twarda to mowa. Wielu z nich zaraz potem odwróciło się od Niego i już z Nim nie chodziło - są takie rzeczy, które są naprawdę trudne do przyjęcia. Jezus jednak mówiąc te trudne słowa powiedział dalej: „Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga. Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem” oraz „nikt nie może przyjść do Mnie, jeśli mu to nie jest dane od Ojca” (J 6,60-66).
     Zachęcam więc, abyśmy pytali Pana o wszystko i przychodzili do Niego ze wszystkim przykładając do duchowych rzeczy duchową miarę i pytając Go na osobności o wszystko, a Pan będzie nam wyjaśniał wszystko – chwała niech będzie Bogu! Miejmy też postawę sług Bożych, którzy przyjmują słowo Boże jak Maria:

Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” Łk 1,38

     My mówmy podobnie: „Oto ja sługa Boży, chcę żyć według słowa Twego”. 
     Jezus modlił się do Boga za swoimi uczniami prosząc:

„Poświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą.” J 17,17

     Niech więc Bóg nas poświęca w prawdzie swojej i niech nas uświęca i niech pomaga nam być wiernymi w małym ale też i w dużym. Zachęcam do modlitwy i do szukania woli Bożej we wszystkim, a też proszę i za siebie o modlitwę, aby i mi Bóg wszystko rozjaśniał i pomógł być wiernym we wszystkim i aby też, kiedy będę się jeszcze zabierał do pisania czegoś na tym blogu, dawał słowo ku zbudowaniu dla Kościoła Jego. Amen. Niech Bóg błogosławi wszystkich, którzy czytają te wpisy.

środa, 5 sierpnia 2015

Bóg ma moc odwrócić każdą sytuację

     Bóg potrafi wyprowadzić nas z każdej sytuacji i obrócić ją ku dobremu, nawet jeśli ludzie już wydali na nas wyrok. W księdze Estery, w Starym Testamencie jest opisana historia, w której wydano zarządzenie, że mają być wytępieni wszyscy Żydzi zamieszkujący terytorium króla Ahaszwerosza. Zarządzenie to miało być wykonane pewnego oznaczonego dnia. Też co do pewnego Żyda spośród orszaku królewskiego zaplanowano śmierć przez powieszenie na szubienicy, którą już nawet na niego przygotowano i zaplanowano, że następnego dnia z rana zostanie on na niej powieszony. Stało się jednak inaczej. Na szubienicy zawisł nie ten Żyd, którego chciano powiesić ale ten, z którego inicjatywy wyszedł cały ten spisek. W dodatku, jeszcze zanim go powieszono, musiał on po placu miejskim obwozić tego Żyda, którego chciał zabić i wołać przed nim: „Tak postępuje się z mężem, którego król chce odznaczyć.” (Est 6,11). Także całe zarządzenie wydane przeciwko Żydom obróciło się na ich korzyść i zostało skierowane przeciwko ich wrogom, tak, że ten dzień, który miał być dniem wytępienia Żydów, stał się dla nich dniem wesela i radości. Taki obrót sprawy nastąpił zaraz po tym, gdy Żydzi zwrócili się do Boga poprzez trzydniowy post.
     Podobna sytuacja opisana jest w księdze Jonasza, z tym, że w tym przypadku Bóg sam zapowiadał poprzez proroka zagładę miasta, do którego go posłał. Mieszkańcy tego miasta jednak zaczęli żarliwie wołać do Boga. Pościli również i pokutowali i odwrócili się od swego złego postępowania, tak, że Bóg nie zesłał na nich nieszczęścia, które wcześniej zapowiedział. 

     Bóg przekazuje nam poprzez swoje Słowo, abyśmy także zwrócili się do Niego i pokutowali ze swoich złych uczynków, a On wtedy zwróci się ku nam i pomoże nam wyjść z każdej sytuacji w jakiej się znaleźliśmy.

Nawróćcie się do mnie, wtedy i Ja zwrócę się ku wam - mówi Pan Zastępów.” Mal 3,7

Upamiętajcie się, albowiem przybliżyło się Królestwo Niebios.” Mt 3,2

"W czasie łaski wysłuchałem cię, a w dniu zbawienia pomogłem ci; oto teraz czas łaski, oto teraz dzień zbawienia." 2 Kor 6,2

czwartek, 23 lipca 2015

Dziurawe Biblie

     Miałem niedawno sen, w którym trzymając Biblię w rękach zauważyłem, że na jednej ze stron była dziura o średnicy około kilku centymetrów. Ten sen zwrócił moją uwagę na to, że jakieś słowo z Pisma może być dla mnie nieznane albo pominięte przez co mogę być w pewien sposób ograniczony i pozbawiony części Bożego charakteru i Jego doskonałości. Byłem też niedawno na pewnym obozie chrześcijańskim ze zboru, do którego od jakiegoś czasu chodzę i tam pewien starszy brat spytał się mnie po co mi łańcuszek na szyi, mówił mi też o tym, że Biblia pokazuje, żeby się nie zdobić w biżuterię i też, że jest to pewnym przejawem zniewieścienia u mężczyzn jeśli oni zakładają takie rzeczy. Trochę mi się to nie podobało i zacząłem się tłumaczyć, że dostałem to od ojca i że w przypowieści o synu marnotrawnym jest mowa o tym, że ojciec dał pierścień synowi itd. Ten brat mi odpowiedział, że to co innego i zaczął to tłumaczyć jak on to widzi, po chwili się go spytałem czy w takim razie nie powinienem nosić tego łańcuszka, na co mi odpowiedział, że nie powinienem. Nie podobało mi się to gdyż już się przyzwyczaiłem do tego łańcuszka, a poza tym musiałbym się liczyć z tym, że spotkam się z negatywną reakcją mojego ojca na to wszystko. W każdym razie nie chciałem się upierać przy swoim tym bardziej, że zaledwie dwie godziny wcześniej pewna siostra też mi zwróciła uwagę na ten łańcuszek i też z nią miałem rozmowę na ten temat. Chciałem szukać w tym Bożej woli i służyć przede wszystkim Bogu nawet jeśli by się to miało nie podobać wszystkim dookoła w tym i mojemu ojcu. Ściągnąłem więc ten łańcuszek ale potem jednak znów go założyłem bo nie chciałem ulegać ludziom czy jakimś ich zwyczajom czy nauce, którą być może sami sobie wymyślili. Chodziłem jednak dalej z myślami o tym i chciałem, żeby jeszcze Pan sam mi to jakoś potwierdził, poprosiłem więc Go w modlitwie o to, by potwierdził mi to, że to jest Jego wola, żeby tego nie nosić i wyraziłem gotowość do postąpienia wg Jego woli. Podczas najbliższej społeczności jaką mieliśmy na salce ktoś podał nr pieśni ze Śpiewnika Pielgrzyma i zaczęliśmy śpiewać pieśń, której tekst zawierał mniej więcej takie słowa: „Nie mam srebra, nie mam złota ale mam Chrystusa...” - to mi dało do myślenia i się wtedy zastanowiłem nad sobą, że ja chyba właśnie się upieram przy swoim złocie, a jest Chrystus, który jest znacznie cenniejszy niż to. Zerknąłem więc wtedy do Biblii do fragmentu, który dobrze znałem ale do tej pory jakoś jakby inaczej na niego patrzyłem:

Podobnie kobiety powinny mieć ubiór przyzwoity, występować skromnie i powściągliwie, a nie stroić się w kunsztowne sploty włosów ani w złoto czy w perły, czy kosztowne szaty, lecz jak przystoi kobietom, które są prawdziwie pobożne, zdobić się dobrymi uczynkami.” 1 Tm 2,9-10

     Są to słowa skierowane głównie kobiet ale myślę, że nie jest tak, że mężczyzn to nie obowiązuje, po prostu kobiety są na to znacznie bardziej podatne i dlatego tak jest napisane. W każdym razie, po przeczytaniu tego fragmentu, zdecydowałem się ostatecznie ściągnąć mój złoty łańcuszek, aby nie trwać w czymś co się Bogu nie podoba. Po jakimś czasie przypomniał mi się też ten sen o dziurawej kartce w Biblii i zdałem sobie sprawę, że to był ten fragment, który wcześniej przeoczyłem.
     Jezus powiedział, że wykonywanie Jego słowa podobne jest do budowania domu na skale, na trwałym fundamencie (Mt 7,24) i tak sobie myślę, że właśnie każde słowo Boże jest takim materiałem budującym, jeśli jakiegoś słowa nie wykonujemy, jeśli jakieś słowo przeoczamy, to tak jak byśmy ominęli jakiś element budowy, to tak jak byśmy budowali tylko do pewnego momentu, a potem przerwali albo mieli jakieś dziury w swoich ścianach, przez które może się wlać woda i nas zalać.
Bracia i siostry, ile jeszcze takich dziur jest również w waszych ścianach, ile jeszcze takich dziur jest również w waszych Bibliach?
Zdaje mi się jakby wielu chrześcijan w dzisiejszych czasach przeoczało wiele fragmentów, które są w Piśmie Świętym:
Nie nadużywaj imienia Pana, Boga twojego” II Moj 20,7
Czyż sama natura nie poucza was, że mężczyźnie, jeśli zapuszcza włosy, przynosi to wstyd, a kobiecie, jeśli zapuszcza włosy, przynosi to chlubę?” 1 Kor 11,14
I każda kobieta, która się modli albo prorokuje z nie nakrytą głową, hańbi głowę swoją” 1 Kor 11,5
Podobnie kobiety powinny mieć ubiór przyzwoity, występować skromnie i powściągliwie...” 1 Tm 2,9
nie pozwalam kobiecie uczyć ani kierować mężem” 1 Tm 2,12 tzw Przekład dosłowny
Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca.” 1 J 2,15
Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi, nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości” Tyt 2,11-12
Wielu bowiem z tych, o których często wam mówiłem, a teraz także z płaczem mówię, postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego... myślą bowiem o rzeczach ziemskich. Nasza zaś ojczyzna jest w niebie” Flp 3,18-20
"Jeśli tedy kto siebie czystym zachowa od tych rzeczy pospolitych, będzie naczyniem do celów zaszczytnych, poświęconym i przydatnym dla Pana, nadającym się do wszelkiego dzieła dobrego." 2 Tym 2,21
Jeśli ktoś sądzi, że jest pobożny, a nie powściąga języka swego, lecz oszukuje serce swoje, tego pobożność jest bezużyteczna. Czystą i nieskalaną pobożnością przed Bogiem i Ojcem jest to: nieść pomoc sierotom i wdowom w ich niedoli i zachowywać siebie nie splamionym przez świat.” Jak 1,26-27
Czuwajcie i módlcie się” Mt 26,41
Czuwajcie więc, modląc się cały czas, abyście mogli ujść przed tym wszystkim, co nastanie” Łk 21,36
Taka jest bowiem wola Boża: uświęcenie wasze” 1 Tes 4,3
Dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Pana” Hebr 12,14
... a kto święty, niech nadal się uświęca.... Błogosławieni, którzy piorą swoje szaty” Obj 22,11-14
Chrystus w was, nadzieja chwały. Jego to zwiastujemy, napominając i nauczając każdego człowieka we wszelkiej mądrości, aby stawić go doskonałym w Chrystusie Jezusie” Kol 1,27-28

     Jest jeszcze coś czego brak w wielu społecznościach chrześcijańskich – brak modlitwy na kolanach.

Tak się modlił Jezus: „A sam oddalił się od nich, jakby na rzut kamienia, i padłszy na kolana, modlił się” Łk 22,41

Tak się modlił Szczepan: „Panie Jezu, przyjmij ducha mego. A padłszy na kolana, zawołał donośnym głosem: Panie, nie policz im grzechu tego.” Dz 7,59-60
Tak się modlił też Piotr: „A Piotr, usunąwszy wszystkich, padł na kolana i modlił się” Dz 9,40
Tak się też modlili pierwsi chrześcijanie: „A to powiedziawszy, padł na kolana swoje wraz z nimi wszystkimi i modlił się” Dz 20,36
a wszyscy wraz z żonami i dziećmi towarzyszyli nam aż za miasto, a padłszy na kolana na wybrzeżu, modliliśmy się” Dz 21,5
Apostoł Paweł również zginał swoje kolana: „Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem...” Ef 3,14

     Nie chcę przez to powiedzieć, że Bóg nie słyszy albo nie wysłuchuje modlitw jeśli ktoś się inaczej modli ale jest różnica w tym jak się przychodzi do Boga. Miałem kiedyś też taki sen na ten temat, że ja byłem na kolanach, a obok stał inny wierzący. Ja w tym śnie będąc na kolanach byłem jednak wyższy niż ten drugi, który stał na wyprostowanych nogach.

Ukórzcie się więc pod mocną rękę Bożą, aby was wywyższył czasu swego.” 1 Pio 5,6
Uniżcie się przed Panem, a wywyższy was.” Jak 3,10





(Post edytowany: usunąłem wykrzyknik w jednym miejscu, żeby nie brzmiało, że na kogoś krzyczę lub coś rozkazuję ale jak napisał apostoł Paweł do Filemona, chcę prosić..

"Dlatego, chociaż mógłbym śmiało w Chrystusie nakazać ci, co należy, jednak dla miłości raczej proszę, ja, Paweł, który jestem rzecznikiem, a teraz i więźniem Jezusa Chrystusa" - [11.04.2016])

środa, 11 marca 2015

Poranna modlitwa

     Kiedyś na nabożeństwie podczas kazania jednego brata zostałem zachęcony do porannej modlitwy. Ten brat mówił o tym, że postanowił w wolny dzień wstać o 6 rano, aby czytać Biblię i modlić się do Pana oraz o tym, że miał w związku z tym różne myśli i okoliczności, które go zniechęcały do tego. Przełamał się jednak i wstał i miał dobry czas z Panem. Zachęcony tym świadectwem postanowiłem też tak zrobić i wstałem na następny dzień o 6 rano – nie miałem wtedy pracy ani innych zajęć i był to też dla mnie wolny dzień. Gdy wstałem to wziąłem Biblię i zacząłem się modlić - nie wiedziałem co czytać, nie miałem na to żadnego planu, ani pomysłu więc zacząłem pytać Pana. Pojawiły mi się myśli w głowie, żeby otworzyć na Psalmie 5. Tam przeczytałem takie słowa:

„Usłysz, Panie, słowa moje, przejmij się westchnieniem moim. Zważ na głos błagania mego, Królu mój i Boże mój, bo modlę się do ciebie. Panie, od rana racz słuchać głosu mojego; rano przedkładam ci ofiarę i wyczekuję.”

Te słowa były dla mnie potwierdzeniem, że to był dobry wybór i że Bóg jest ze Mną. Chciałem więc to praktykować częściej. Często jednak było mi trudno wstać o tak wczesnej porze i rzadko mi się to udawało, często kładłem się z powrotem do łóżka, aby dalej spać. Zostałem jednak do tego zachęcony ponownie, gdy trafiłem na Psalm 132:

„Nie wejdę do mieszkania domu mego, nie wstąpię na posłanie łoża mego, nie użyczę snu oczom moim ani powiekom moim drzemania, póki nie znajdę miejsca dla Pana, mieszkania dla mocarza Jakuba.”

Te słowa co prawda wskazują bardziej na wieczorną modlitwę przed snem, jednak zostałem przez nie zachęcony ponownie do porannej modlitwy, gdyż z nią miałem problem, a był to fragment, który też wskazywał na to, aby większą troską obdarzyć społeczność z Panem niż sen.
     Po krótkim czasie jednak zmęczenie znowu zaczęło przezwyciężać ale Bóg znów mnie zachęcił do wczesnego wstawania, tym razem przez innego brata, który opowiedział mi świadectwo o tym, jak jeden wierzący był w Brazylii w jednym ze zborów i widział tam działanie Boże, którego nie widział u siebie w zborze, zachęcony jednak postawą tamtejszych chrześcijan wrócił do Polski i zachęcił cały zbór do porannych modlitw. Podobno po roku czasu ten zbór tak się zmienił, że jak wcześniej nie było przejawów żadnego daru duchowego, tak po roku czasu były wszystkie. To świadectwo konkretnie mnie zachęciło do porannych modlitw, pomyślałem też, że Bóg chce nam dać bardzo dużo i chce dużo z nami zdziałać, jednak my tak mało czasu Mu poświęcamy i tak mało bierzemy od Niego.
     Nie mając więc przez jakiś czas pracy, ani zajęcia wstawałem o 6 rano i modliłem się oraz czytałem Biblię do 10 rano, czyli przez 4 godziny – był to bardzo owocny czas, Pan mnie posilał, mówił do mnie, odpowiadał na moje pytania i modlitwy, prowadził mnie i był blisko. To o czym wcześniej słuchałem, zacząłem doświadczać samemu. Z czasem jednak, gdy zacząłem pracować i chodzić na zajęcia na uczelni to zacząłem przesypiać te poranki, bo już bardziej byłem zmęczony dniem. Zdarzało się też, że musiałem wstać tak wcześnie, że już nie miałem za dużo czasu na modlitwę. Gdy jednak miałem więcej czasu to starałem się wstawać z rana i przychodzić do Pana. Raz miałem taką sytuację, że wstałem też dość wcześnie ale byłem tak zmęczony, że przestawiłem budzik na godzinę później i położyłem się znowu do łóżka, wtedy wyraźnie mi Pan powiedział: 'We Mnie nie ma zmęczenia'. Zachęciło mnie to i otrzeźwiło – pomyślałem sobie, że przecież Pan daje siłę przez Ducha Świętego i że wszystko jest możliwe dla Boga i w Bogu. Żeby jednak znaleźć się w takiej obecności Bożej, aby nie być zmęczonym myślałem sobie, że i tak muszę się przebić przez swoje zmęczenie i wstać i żarliwie modlić się do Pana, a to też często był dla mnie problem. Czasami wstawałem i byłem tak zmęczony, że nie miałem za bardzo ochoty do modlitwy, myślałem też sobie, że nawet nie wiem o co się modlić, wtedy też często przegrywałem i kładłem się znowu spać. Powierzałem jednak tą sprawę Panu i Pan mnie zaczął wzmacniać i dodawać pragnienia do społeczności z Nim. Kiedyś też nabrałem takiego przekonania, żeby pójść na nabożeństwo do pewnego zboru. Jak tam poszedłem to pastor akurat mówił o porannej modlitwie – jego kazanie ponownie mnie zachęciło do wstawania i umocniło moje przekonanie co do modlitwy z rana. Bardziej też sobie uświadomiłem istotę tego i zobaczyłem, że jest to wręcz służba Boża, żeby wstawać rano na modlitwę.
     Starotestamentowa służba kapłańska w świątyni polegała między innymi na codziennym spalaniu kadzidła przed Panem. W Nowym Testamencie natomiast kadzidło zestawione jest wraz z modlitwą.

Synowie Amrama to: Aaron i Mojżesz; Aaron został wyodrębniony - on i jego synowie - na zawsze aby mógł się poświęcić sprawom najświętszym z świętych, składaniu ofiar z kadzidła przed Panem, służbie dla niego i błogosławieniu w jego imieniu, na zawsze.” 1 Krn 23,13

I przyszedł inny anioł, i stanął przy ołtarzu, mając złotą kadzielnicę; i dano mu wiele kadzidła, aby je ofiarował wraz z modlitwami wszystkich świętych na złotym ołtarzu przed tronem. I wzniósł się z ręki anioła dym z kadzideł z modlitwami świętych przed Boga.” Obj 8,3-4

Dawid w jednym z Psalmów mówi też: Niech wznosi się ku tobie modlitwa moja jak kadzidło, A podniesienie rąk moich jak ofiara wieczorna!” (Ps 141,2).
     Bracia i siostry, weźmy więc to sobie do serca i poświęćmy się dla Pana oddając Mu swój czas na modlitwę i społeczność z Nim. Nie zawsze jest łatwo, często człowiek jest zniechęcony, utrudzony, spracowany, brak mu ochoty i bardziej szuka raczej wygody dla siebie i swojego ciała niż Pana ale przytoczę tu słowa apostoła Pawła:

Wzywam was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza. A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe. ” Rz 12,1-2

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Bóg dał mi pracę

       Kończyłem niedawno studia licencjackie i od jakiegoś już czasu modliłem się do Boga o dalsze prowadzenie w związku ze studiami i z pracą. Wspierali mnie też w tym bracia i siostry z Kościoła, którzy razem ze mną się o to modlili.
          W odpowiedzi na te modlitwy Bóg dał mi pewne sny, przez które mi odpowiedział, a także pobudził innych w swoim czasie na potwierdzenie tego co chciał mi przez te sny powiedzieć. Pierwszym takim snem, który był dla mnie Bożym sygnałem, żeby w ogóle kontynuować studia był sen, w którym miałem stłuczkę samochodową, po której miałem rozmowę z policją i miałem dostać od nich mandat oraz miałem im pokazać swoją kartę studencką, po której wyciągnięciu zobaczyłem, że przybyło mi w portfelu trochę pieniędzy. Ogólnie osobiście nie chciałem kontynuować studiów – byłem jakoś do nich zniechęcony i uważałem, że to strata czasu i chciałem też już jakoś pracować i coś zarabiać. Wierzę jednak, że przez ten sen Bóg chciał mi wskazać, żebym jednak kontynuował studia, bo dzięki nim mogę mieć jakieś ulgi w przyszłości, a także wyższe zarobki. Przez pryzmat tego snu modliłem się więc dalej i szukałem dalej Bożych dróg, bo nie wiedziałem jeszcze czy kontynuować ten sam kierunek na tej samej uczelni czy też iść gdzie indziej. Po jakimś czasie, pod sam koniec studiów licencjackich, otrzymałem kolejny sen – dotyczył on tego, że pisałem pracę dyplomową na temat transportu w małej firmie. Zrozumiałem to tak, że Bóg chce, żebym poszedł na studia magisterskie związane z transportem, czyli na logistykę. Szczerze mówiąc to czułem, że ten temat jest mi kompletnie obcy i sam z siebie na pewno bym takiego kierunku nie wybrał. Postanowiłem jednak zaufać Panu stwierdzając, że najlepiej jest się przekonać w praktyce czy to od Boga czy nie i że jak tam nie pójdę to się mogę minąć z Bożą wolą i że w sumie nie mam i tak nic do stracenia bo nie wiem gdzie iść, ani nie mam żadnej pracy itd. Zainteresowałem się więc tym kierunkiem ale zobaczyłem, że jest on tylko w trybie zaocznym, co mi się na początku nie spodobało, bo nie zarabiałem wtedy, aby się móc utrzymać na tych studiach, ani też nie chciałem być w takiej sytuacji, że przez weekend studiuję, a w tygodniu pracuję, przez co nie mam dnia wolnego. Przeanalizowałem jednak ponownie ten sen, który miałem o tej pracy dyplomowej i zainteresowałem się bardziej tym, że w tym śnie promotorem tej pracy była pewna kobieta, z którą miałem kiedyś zajęcia. Szukając informacji na stronie uczelni dotarłem do tego, że ona się oferuje jako promotor tylko dla studentów zaocznych - to było dla mnie potwierdzeniem tego, że Bóg chce, żebym poszedł jednak na te studia zaoczne. Miałem jednak spore wątpliwości co do tego, bo nie miałem żadnej konkretnej pracy, która by mi pozwoliła na utrzymanie się na takich studiach – pracowałem co prawda z jednym bratem z Kościoła przy malowaniu i naprawach okien ale nie mieliśmy zbyt dużo zleceń, przez co moje zarobki były dość małe. Musiałem więc zaufać w tym Panu i pójść na wiarę za Nim. Słowo Boże mówi: „...a sprawiedliwy mój z wiary żyć będzie; lecz jeśli się cofnie, nie będzie dusza moja miała w nim upodobania.” Hbr 10,38. Stwierdziłem wobec tego, że się modliłem i że Bóg dał mi znaki, których nie mogę zlekceważyć i że muszę iść za Nim, a jakby się jednak okazało, że to nie od Niego i że nie mam pieniędzy na studia to najwyżej nie zapłacę i przerwę naukę i wtedy będę myślał co dalej i o co w ogóle chodziło. Miałem wtedy tylko zapewnione pieniądze na pierwszy semestr za sprzedany samochód ale dalej nie wiedziałem jak sobie poradzę później. Postanowiłem więc wpłacić czesne za pierwszy semestr, bo już się zbliżał termin wpłaty i chciałem potem szukać jeszcze pracy. Modliłem się zatem dalej i dalej też innych prosiłem o modlitwę w tej sprawie. W końcu pewnej niedzieli, a była to już końcówka września, miałem znowu sen. W tym śnie była sytuacja, w której stałem z pewnym wierzącym bratem przed jakimś magazynem – tej samej niedzieli też dwie osoby powiedziały mi o pracy w Amazonie, który niedawno otworzył pod Wrocławiem 2 swoje magazyny - był to już dla mnie sygnał, żeby może właśnie zgłosić się tam do tego Amazona do pracy. Na dodatek tego samego dnia miałem jeszcze takie przekonanie, żeby odwiedzić jednego znajomego, którego już nie widziałem od kilku miesięcy. Jak go odwiedziłem i z nim pogadałem to on mi powiedział, że właśnie idzie na następny dzień do pracy do Amazona i dał mi też ulotkę z numerem telefonu, pod który mogę zadzwonić w sprawie pracy. Był to już dla mnie jakby wykrzyknik, który mi mówił: Idź do Amazona do pracy! Nie mogłem więc tego zlekceważyć i się tam zgłosiłem i dostałem pracę. Chwała Bogu! Dodatkowo, co jest też niesamowite, okazało się, że praca tam jest tylko 4 dni w tygodniu po 10 godzin, a 3 dni są wolne, dzięki czemu po studiach i pracy zostawał mi jeszcze 1 dzień wolnego – chwała Bogu! Inną jeszcze rzeczą wartą uwagi jest to, że Amazon jest centrum logistycznym, więc jest to też powiązane z kierunkiem studiów, na który poszedłem kierując się Bożymi wskazówkami.
          Chwała więc niech będzie Bogu, bo Bóg nie jest Bogiem, który nie słyszy i milczy i nas zostawia samym sobie ale jest Bogiem, który słyszy, odpowiada i który prowadzi tych, którzy w Niego wierzą i chcą za Nim iść. Jest On także Bogiem, który chce współpracować z człowiekiem i uczestniczyć w jego życiu i codziennych problemach.

Albowiem oczy Pana zwrócone są na sprawiedliwych, a uszy jego ku prośbie ich, lecz oblicze Pańskie przeciwko tym, którzy czynią zło. ” 1 Pio 3,12

Wiedzcie, że cudownie okazał mi Pan łaskę, że Pan słyszy, gdy do niego wołam. Drżyjcie i nie grzeszcie! Rozmyślajcie w sercu swym na łożu i milczcie! Sela. ” Ps 4,4-5


Sprawiedliwy jest Pan na wszystkich drogach swoich i łaskawy we wszystkich dziełach swoich. Bliski jest Pan wszystkim, którzy go wzywają, Wszystkim, którzy go wzywają szczerze. Spełnia życzenie tych, którzy się Go boją, a wołanie ich słyszy i wybawia ich. Pan strzeże wszystkich, którzy Go miłują, ale wszystkich bezbożnych wytraci. Niech usta moje głoszą chwałę Pana i niech wszelkie ciało błogosławi imię jego święte na wieki wieków!” Ps 145,17-21