Kiedyś
na nabożeństwie podczas kazania jednego brata zostałem zachęcony
do porannej modlitwy. Ten brat mówił o tym, że postanowił w wolny
dzień wstać o 6 rano, aby czytać Biblię i modlić się do Pana
oraz o tym, że miał w związku z tym różne myśli i okoliczności,
które go zniechęcały do tego. Przełamał się jednak i wstał i
miał dobry czas z Panem. Zachęcony tym świadectwem postanowiłem
też tak zrobić i wstałem na następny dzień o 6 rano – nie
miałem wtedy pracy ani innych zajęć i był to też dla mnie wolny
dzień. Gdy wstałem to wziąłem Biblię i zacząłem się modlić -
nie wiedziałem co czytać, nie miałem na to żadnego planu, ani
pomysłu więc zacząłem pytać Pana. Pojawiły mi się myśli w
głowie, żeby otworzyć na Psalmie 5. Tam przeczytałem takie
słowa:
„Usłysz, Panie, słowa moje, przejmij się
westchnieniem moim. Zważ na głos błagania mego, Królu mój i Boże
mój, bo modlę się do ciebie. Panie, od rana racz słuchać głosu
mojego; rano przedkładam ci ofiarę i wyczekuję.”
Te słowa były dla mnie potwierdzeniem, że to był dobry wybór i że Bóg jest ze Mną. Chciałem więc to praktykować częściej. Często jednak było mi trudno wstać o tak wczesnej porze i rzadko mi się to udawało, często kładłem się z powrotem do łóżka, aby dalej spać. Zostałem jednak do tego zachęcony ponownie, gdy trafiłem na Psalm 132:
„Nie wejdę do mieszkania domu
mego, nie wstąpię na posłanie łoża mego, nie użyczę snu oczom
moim ani powiekom moim drzemania, póki nie znajdę miejsca dla Pana,
mieszkania dla mocarza Jakuba.”
Te
słowa co prawda wskazują bardziej na wieczorną modlitwę przed
snem, jednak zostałem przez nie zachęcony ponownie do porannej
modlitwy, gdyż z nią miałem problem, a był to fragment, który
też wskazywał na to, aby większą troską obdarzyć społeczność
z Panem niż sen.
Po
krótkim czasie jednak zmęczenie znowu zaczęło przezwyciężać
ale Bóg znów mnie zachęcił do wczesnego wstawania, tym razem
przez innego brata, który opowiedział mi świadectwo o tym, jak
jeden wierzący był w Brazylii w jednym ze zborów i widział tam
działanie Boże, którego nie widział u siebie w zborze, zachęcony
jednak postawą tamtejszych chrześcijan wrócił do Polski i
zachęcił cały zbór do porannych modlitw. Podobno po roku czasu
ten zbór tak się zmienił, że jak wcześniej nie było przejawów
żadnego daru duchowego, tak po roku czasu były wszystkie. To
świadectwo konkretnie mnie zachęciło do porannych modlitw,
pomyślałem też, że Bóg chce nam dać bardzo dużo i chce dużo z
nami zdziałać, jednak my tak mało czasu Mu poświęcamy i tak mało
bierzemy od Niego.
Nie
mając więc przez jakiś czas pracy, ani zajęcia wstawałem o 6
rano i modliłem się oraz czytałem Biblię do 10 rano, czyli przez
4 godziny – był to bardzo owocny czas, Pan mnie posilał, mówił
do mnie, odpowiadał na moje pytania i modlitwy, prowadził mnie i
był blisko. To o czym wcześniej słuchałem, zacząłem doświadczać
samemu. Z czasem jednak, gdy zacząłem pracować i chodzić na
zajęcia na uczelni to zacząłem przesypiać te poranki, bo już
bardziej byłem zmęczony dniem. Zdarzało się też, że musiałem
wstać tak wcześnie, że już nie miałem za dużo czasu na
modlitwę. Gdy jednak miałem więcej czasu to starałem się wstawać
z rana i przychodzić do Pana. Raz miałem taką sytuację, że
wstałem też dość wcześnie ale byłem tak zmęczony, że
przestawiłem budzik na godzinę później i położyłem się znowu
do łóżka, wtedy wyraźnie mi Pan powiedział: 'We Mnie nie ma
zmęczenia'. Zachęciło mnie to i otrzeźwiło – pomyślałem
sobie, że przecież Pan daje siłę przez Ducha Świętego i że
wszystko jest możliwe dla Boga i w Bogu. Żeby jednak znaleźć się
w takiej obecności Bożej, aby nie być zmęczonym myślałem sobie,
że i tak muszę się przebić przez swoje zmęczenie i wstać i
żarliwie modlić się do Pana, a to też często był dla mnie
problem. Czasami wstawałem i byłem tak zmęczony, że nie miałem
za bardzo ochoty do modlitwy, myślałem też sobie, że nawet nie
wiem o co się modlić, wtedy też często przegrywałem i kładłem
się znowu spać. Powierzałem jednak tą sprawę Panu i Pan mnie
zaczął wzmacniać i dodawać pragnienia do społeczności z Nim.
Kiedyś też nabrałem takiego przekonania, żeby pójść na
nabożeństwo do pewnego zboru. Jak tam poszedłem to pastor akurat
mówił o porannej modlitwie – jego kazanie ponownie mnie zachęciło
do wstawania i umocniło moje przekonanie co do modlitwy z rana.
Bardziej też sobie uświadomiłem istotę tego i zobaczyłem, że
jest to wręcz służba Boża, żeby wstawać rano na modlitwę.
Starotestamentowa
służba kapłańska w świątyni polegała między innymi na
codziennym spalaniu kadzidła przed Panem. W Nowym Testamencie
natomiast kadzidło zestawione jest wraz z modlitwą.
„Synowie
Amrama to: Aaron i Mojżesz; Aaron został wyodrębniony - on i jego
synowie - na zawsze aby mógł się poświęcić sprawom najświętszym
z świętych, składaniu ofiar z kadzidła przed Panem, służbie dla
niego i błogosławieniu w jego imieniu, na zawsze.”
1 Krn 23,13
„I
przyszedł inny anioł, i stanął przy ołtarzu, mając złotą
kadzielnicę; i dano mu wiele kadzidła, aby je ofiarował wraz z
modlitwami wszystkich świętych na złotym ołtarzu przed tronem. I
wzniósł się z ręki anioła dym z kadzideł z modlitwami świętych
przed Boga.”
Obj 8,3-4
Dawid
w jednym z Psalmów mówi też: „Niech
wznosi się ku tobie modlitwa moja jak kadzidło, A podniesienie rąk
moich jak ofiara wieczorna!” (Ps 141,2).
Bracia
i siostry, weźmy więc to sobie do serca i poświęćmy się dla
Pana oddając Mu swój czas na modlitwę i społeczność z Nim. Nie
zawsze jest łatwo, często człowiek jest zniechęcony, utrudzony,
spracowany, brak mu ochoty i bardziej szuka raczej wygody dla siebie
i swojego ciała niż Pana ale przytoczę tu słowa apostoła Pawła:
„Wzywam
was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała
swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być
duchowa służba wasza. A nie upodabniajcie się do tego świata, ale
się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli
rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe.
” Rz 12,1-2