środa, 11 marca 2015

Poranna modlitwa

     Kiedyś na nabożeństwie podczas kazania jednego brata zostałem zachęcony do porannej modlitwy. Ten brat mówił o tym, że postanowił w wolny dzień wstać o 6 rano, aby czytać Biblię i modlić się do Pana oraz o tym, że miał w związku z tym różne myśli i okoliczności, które go zniechęcały do tego. Przełamał się jednak i wstał i miał dobry czas z Panem. Zachęcony tym świadectwem postanowiłem też tak zrobić i wstałem na następny dzień o 6 rano – nie miałem wtedy pracy ani innych zajęć i był to też dla mnie wolny dzień. Gdy wstałem to wziąłem Biblię i zacząłem się modlić - nie wiedziałem co czytać, nie miałem na to żadnego planu, ani pomysłu więc zacząłem pytać Pana. Pojawiły mi się myśli w głowie, żeby otworzyć na Psalmie 5. Tam przeczytałem takie słowa:

„Usłysz, Panie, słowa moje, przejmij się westchnieniem moim. Zważ na głos błagania mego, Królu mój i Boże mój, bo modlę się do ciebie. Panie, od rana racz słuchać głosu mojego; rano przedkładam ci ofiarę i wyczekuję.”

Te słowa były dla mnie potwierdzeniem, że to był dobry wybór i że Bóg jest ze Mną. Chciałem więc to praktykować częściej. Często jednak było mi trudno wstać o tak wczesnej porze i rzadko mi się to udawało, często kładłem się z powrotem do łóżka, aby dalej spać. Zostałem jednak do tego zachęcony ponownie, gdy trafiłem na Psalm 132:

„Nie wejdę do mieszkania domu mego, nie wstąpię na posłanie łoża mego, nie użyczę snu oczom moim ani powiekom moim drzemania, póki nie znajdę miejsca dla Pana, mieszkania dla mocarza Jakuba.”

Te słowa co prawda wskazują bardziej na wieczorną modlitwę przed snem, jednak zostałem przez nie zachęcony ponownie do porannej modlitwy, gdyż z nią miałem problem, a był to fragment, który też wskazywał na to, aby większą troską obdarzyć społeczność z Panem niż sen.
     Po krótkim czasie jednak zmęczenie znowu zaczęło przezwyciężać ale Bóg znów mnie zachęcił do wczesnego wstawania, tym razem przez innego brata, który opowiedział mi świadectwo o tym, jak jeden wierzący był w Brazylii w jednym ze zborów i widział tam działanie Boże, którego nie widział u siebie w zborze, zachęcony jednak postawą tamtejszych chrześcijan wrócił do Polski i zachęcił cały zbór do porannych modlitw. Podobno po roku czasu ten zbór tak się zmienił, że jak wcześniej nie było przejawów żadnego daru duchowego, tak po roku czasu były wszystkie. To świadectwo konkretnie mnie zachęciło do porannych modlitw, pomyślałem też, że Bóg chce nam dać bardzo dużo i chce dużo z nami zdziałać, jednak my tak mało czasu Mu poświęcamy i tak mało bierzemy od Niego.
     Nie mając więc przez jakiś czas pracy, ani zajęcia wstawałem o 6 rano i modliłem się oraz czytałem Biblię do 10 rano, czyli przez 4 godziny – był to bardzo owocny czas, Pan mnie posilał, mówił do mnie, odpowiadał na moje pytania i modlitwy, prowadził mnie i był blisko. To o czym wcześniej słuchałem, zacząłem doświadczać samemu. Z czasem jednak, gdy zacząłem pracować i chodzić na zajęcia na uczelni to zacząłem przesypiać te poranki, bo już bardziej byłem zmęczony dniem. Zdarzało się też, że musiałem wstać tak wcześnie, że już nie miałem za dużo czasu na modlitwę. Gdy jednak miałem więcej czasu to starałem się wstawać z rana i przychodzić do Pana. Raz miałem taką sytuację, że wstałem też dość wcześnie ale byłem tak zmęczony, że przestawiłem budzik na godzinę później i położyłem się znowu do łóżka, wtedy wyraźnie mi Pan powiedział: 'We Mnie nie ma zmęczenia'. Zachęciło mnie to i otrzeźwiło – pomyślałem sobie, że przecież Pan daje siłę przez Ducha Świętego i że wszystko jest możliwe dla Boga i w Bogu. Żeby jednak znaleźć się w takiej obecności Bożej, aby nie być zmęczonym myślałem sobie, że i tak muszę się przebić przez swoje zmęczenie i wstać i żarliwie modlić się do Pana, a to też często był dla mnie problem. Czasami wstawałem i byłem tak zmęczony, że nie miałem za bardzo ochoty do modlitwy, myślałem też sobie, że nawet nie wiem o co się modlić, wtedy też często przegrywałem i kładłem się znowu spać. Powierzałem jednak tą sprawę Panu i Pan mnie zaczął wzmacniać i dodawać pragnienia do społeczności z Nim. Kiedyś też nabrałem takiego przekonania, żeby pójść na nabożeństwo do pewnego zboru. Jak tam poszedłem to pastor akurat mówił o porannej modlitwie – jego kazanie ponownie mnie zachęciło do wstawania i umocniło moje przekonanie co do modlitwy z rana. Bardziej też sobie uświadomiłem istotę tego i zobaczyłem, że jest to wręcz służba Boża, żeby wstawać rano na modlitwę.
     Starotestamentowa służba kapłańska w świątyni polegała między innymi na codziennym spalaniu kadzidła przed Panem. W Nowym Testamencie natomiast kadzidło zestawione jest wraz z modlitwą.

Synowie Amrama to: Aaron i Mojżesz; Aaron został wyodrębniony - on i jego synowie - na zawsze aby mógł się poświęcić sprawom najświętszym z świętych, składaniu ofiar z kadzidła przed Panem, służbie dla niego i błogosławieniu w jego imieniu, na zawsze.” 1 Krn 23,13

I przyszedł inny anioł, i stanął przy ołtarzu, mając złotą kadzielnicę; i dano mu wiele kadzidła, aby je ofiarował wraz z modlitwami wszystkich świętych na złotym ołtarzu przed tronem. I wzniósł się z ręki anioła dym z kadzideł z modlitwami świętych przed Boga.” Obj 8,3-4

Dawid w jednym z Psalmów mówi też: Niech wznosi się ku tobie modlitwa moja jak kadzidło, A podniesienie rąk moich jak ofiara wieczorna!” (Ps 141,2).
     Bracia i siostry, weźmy więc to sobie do serca i poświęćmy się dla Pana oddając Mu swój czas na modlitwę i społeczność z Nim. Nie zawsze jest łatwo, często człowiek jest zniechęcony, utrudzony, spracowany, brak mu ochoty i bardziej szuka raczej wygody dla siebie i swojego ciała niż Pana ale przytoczę tu słowa apostoła Pawła:

Wzywam was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza. A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe. ” Rz 12,1-2