wtorek, 27 września 2016

Bóg przeprowadził mnie przez studia

     Jakiś czas temu umieściłem tu na blogu wpis na temat tego, jak Bóg dał mi pracę oraz jak poprowadził mnie na studia. Miały to być studia magisterskie w trybie zaocznym, co oznaczało, że trzeba będzie płacić czesne – nie miałem wtedy zapewnionego zarobku na okres tych studiów ale postanowiłem zaufać w tym Panu i zdecydowałem się na nie pójść. Po niedługim czasie, już po opłaceniu pierwszego semestru, podjąłem pracę, do której, jak wierzę, poprowadził mnie Bóg – otrzymałem wtedy odnośnie tego różne znaki od Boga, którymi się kierowałem i które szerzej opisałem w świadectwie dotyczącym otrzymania pracy od Boga.
     Jest jednak jeszcze jedna rzecz, którą Bóg mi wtedy przekazał, a którą chciałbym się teraz podzielić – jeszcze przed rozpoczęciem tego etapu studiów i przed podjęciem pracy, gdy zwracałem się w modlitwie do Boga o sprawy finansowe, pojawiła mi się w głowie myśl: 'stypendium'. Było to dla mnie pewnym zaskoczeniem, gdyż nie myślałem wcześniej o tym i też nie zdawałem sobie sprawy, że na studiach zaocznych można otrzymać stypendium. Gdy się jednak tym zainteresowałem i popytałem na uczelni to okazało się, że studenci zaoczni również mogą otrzymywać stypendium. Z takim też więc nastawieniem rozpocząłem wtedy te studia, jednak na otrzymanie stypendium musiałem trochę poczekać – nie mogłem go dostać od razu, na początku studiów, ale dopiero w drugim semestrze – musiałem się też przyłożyć do nauki, abym miał szansę na otrzymanie pieniędzy. Dzięki Bogu wszystko dobrze poszło i na drugim semestrze otrzymałem stypendium. Otrzymywałem je również na kolejnych semestrach, aż do skończenia studiów. Ciekawe jest to, że w trakcie pierwszego semestru nie otrzymywałem stypendium ale za to miałem dość dobre wynagrodzenie z pracy. Potem jednak, gdy musiałem zrezygnować z pracy i podjąć inną, gorzej płatną, to zacząłem otrzymywać stypendium - okazało się ono wtedy naprawdę pomocne. Bardzo pomocne okazało się również to, że przez okres studiów wspierała mnie również finansowo moja ciocia, za co też dziękuję Bogu, gdyż dzięki temu mogłem przez pewien czas nie pracować, przez co miałem więcej czasu na napisanie pracy magisterskiej.
     Co jest ważnego w tym świadectwie Bożego prowadzenia to to, że przed podjęciem studiów nie miałem zapewnionego żadnego źródła finansowego, nie miałem wtedy pracy, nie wiedziałem czy dostanę stypendium i nie wiedziałem także, że dostanę wsparcie od cioci. Bóg jednak pokazywał kierunek, a ja musiałem podjąć decyzję i zrobić krok wiary. Gdy go zrobiłem, to Bóg okazał się wierny i zaopatrzył mnie we właściwym czasie we wszystkim – chwała Bogu!
     Oczywiście z pewnymi rzeczami wiązały się też pewne moje starania, np. o to stypendium. Wiem jednak, że bez Bożej pomocy być może bym nawet o nim w ogóle nie pomyślał i nie nastawiałbym się, że mogę je dostać, być może też nie przyłożyłbym właściwych starań do tego i nie osiągnąłbym odpowiednich wyników. Była więc w tym wszystkim Boża ręka. Podobnie było też przy pisaniu mojej pracy magisterskiej – gdy się zatrzymywałem i nie wiedziałem o czym dalej pisać, to zaczynałem szukać pomocy i kierunku u Boga, wtedy przychodziło mi pewne rozjaśnienie i jakby oświecenie, tak, że mogłem pisać dalej. Ja robiłem co potrafiłem ale gdy nie wiedziałem co dalej, to Bóg dopomagał we wszystkim – chwała Bogu!

A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani.” Rz 8,28